menuksięga gościMój profilmój avatararchiwumlinki
Rozdział 5-8 Rozdział 9-12 Rozdział 13-16 Rozdziały 17-20 Rozdział 21-24 Rozdział 25-29 Rozdziały 30-33 Rozdział 34-35 Rozdział 36 Rozdział 37&38 ulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 10698 osóbPowered by blog 4u |
tokiohotelowo..Rozdział 30Odwieczny taniec dwóch ciał. Splecione dłonie, umysły i ciała. Płytkie oddechy, ciche szepty i niekontrolowane jęki. To właśnie sex. To on jest najbardziej zgubną rzeczą na tym świecie. Potrafi sprawić, że kochający mąż zdradzi żonę, a brat, brata. Przyjaciółka zapomni o swojej koleżance. Oboje kochanków zapomni o swoich partnerach oddając się przyjemności. Języki przyozdobione małą kulką szaleńczo wirowały co jakiś czas o siebie stukając. Kręciło to obje. Ich partneży nie mieli kolczyków w tym miejscu. Dłonie blondynki podwijały koszulkę ukazując tym samym wątła, ale sekowną klatkę piersiową. Oderwała się od pulsujących ust czarnowłosego i ściągnęła jego T-shirt. Pocałunki zaczęła składać na jego nagim torsie. Wystające kości biodrowe w jakiś sposób ją podniecały. Wpiła się ponownie w usta Czarnego kładąc ręce właśnie na owych kościach. Kciukami masowała skórę, a panokciami u pozostałych palcy, przebijała ją. Ciche jęki chłopaka utwierdzały ją w przekonaniu, że mu to się podoba. Jego zadbane dłonie pozbyły się koszulki dziewczyny. Oblizał lubieżnie wargi widząc piersi ukryte pod koronkowym stanikiem. Zaczął kreślić szlaczki na jej plecach powoli zbliżając się do zapięcie stanika. Długie paznokcie Billa przyjemnie drażniły jej skórę. Gdy odpiął stanik, pospiesznie zsunął jego ramiączka, w efekcie czego ta część garderoby opadła na ziemię. Spojrzał na jędrne piersi i ujął jedną w dłoń. Drugą zaczął całować. Językiem jeździł wokół sutka. Przygrzał je i ssał. Kolczykiem drażnił brodawki. Uśmiechał się słysząc jak mruczy z zadowlenia. Nie zaprzestając pieszczot popychnął ją w stronę łóżka. Gdy się na niem znaleźli, Lotta przejęła inicjatywę i nachyliła się nad chłopakiem całując jego wargi. Złapała za wielką klamrę paska, po czym go rozpieła. Zsunęła z długich nóg Billa ciemne jeansy i z nieukrywaną satysfakcją spojrzała na wybrzuszenie na jego czarnych boskerkach. To w końcu ona doprowadziła go do tego stanu. Ręką pociągnęła za gumkę, po czym ją puściła co sprawiło, że oboje usłyszeli głuchy plask. Uśmiechnęła się i zaczęła językiem pieścić jego tors. Ręce miała splecione z dłońmi czarnowłosego. Zębami zsunęła z niego bokserki i z zachwytem podziwiała narząd rozrodczy Billa. Ujęła go w jedną dłoń i zaczęła nią miarowo poruszać w górę i w dół. Po kilkunastu sekundach wzięła go do buzi i zaczłea ssać i przygrzać. Słyszała jęki czarnowłosego. Uwilbiała to- słyczeć jęki rozkoszy kochanka. Wiedziała wtedy, że daje mu to czego on oczekuje. Gdy wyczuła, ze Bill dochodzi zaprzestała pieszczot. Znów zatopiła się w ustach partnera. On zdecydowanym ruchem przekręcił ją, w efekcie czego leżała pod nim. Przygryzła dolną wargę i uniosła do góry brwi czekając na ruch chłopaka. Przejechał językiem po jej szyi schodząc w dół. Kolczyk okropnie ją podniecał. Nie był taki sam jak u Toma. W tej chwili nie była pewna, który z nich wolała bardziej. Język Billa był sprawny. Zamknęła oczy kiedy zsunął z niej ostatnią cześć garderoby. Opuszakmi paców dotknął jej kobiecości. Z ust dziewczyny wydobyło cię wetchnienie, lecz kiedy poczuła, że dwa palce z wyjątkowo zadbanymi panokciami zanurzają się w niej, przerodziło się ono w głośny i przeciągły jęk. Palce miarowo poruszały się w kobiecości Charlotte, a język wirował w ustach. W momencie kiedy Lotta wygięła się w łuk, a do jego ust dotarł głośny jęk, wyjął palce i położył się na plecach. Po kilkudziesięciu sekundach ciszy, w czasie której słychac było jedynie przyspieszony oddech Charlotte, dziewczyna podniosła się na łokciach i obdarzyła kochanka namiętnym pocałunkiem, dzięując tym samym za dopiero co przeżyty orgazm. Uśmiechnęła się cwanie i usiadła na jego udach. Członek chłopaka ocierał się o jej kobiecość. Bill jęknął cicho czując, że Lotta siada wyżej. Nabiła się na jego penisa. Z ust obojga wydał się głośny jęk. Czarny położyl ręce na jej biodrach i sam zaczął nadawać rytm stosunkowi. Na początku ruchy były powolne, ale z czasem coraz bardziej dynamiczne. Jęki, pot i doznania. To jedyne co w tej chwili kojarzyło się z tą dwójką. Gdy oboje doszli do orgazmu, blondynka opadła na ciało chłopaka i wtuliła się w jego szyję. W powietrzu unosił się aromat spoconych ciał, a powietrze przesiąknięte było seksem. Płytkie oddechy przedzierały cisze panującą w sypialni. Czarnowłosy chłopak miał ochotę krzyknąć na głos i oznajmić wszystkim, ze ta blondynka jest zdecydowaną mistrzynią seksu. Nie miał jednak na to sił. Orgazm go spraliżował i sprawił, że wszystki mięśnie odmówiły posłuszeństwa. Wplótł swoje palce pomiedzy palce blondynki. Ona zaś leżała i zastanawiała się co z tego wszystkiego wyniknie. Czy jakimś cudem dowiedzą się Tom i Ashley? Nie miała wątpliwości, że nie popełnieła błędu. Ona nigdy nie uważała seksu za błąd. W najgorszym przypadku był on niechcianym zdarzeniem, którego mimo wszystko nie można żałować. Uwilbiała seks i nie ważne było z kim. Przyznawała, że najlepszy był z Tomem, bo on był Bogiem, ale nie mogła powiedzieć, że Bill był zły. Był fenomenalny lecz do bliźniaka trochę mu brakowało. Był drugi na liście. Zaprzestała swoich romyslań, kiedy poczuła język chłopaka na swojej piersi. Zerknęła w jego stronę i zaśmiała ci cicho widząc jak Bill trąca językiem jej brodawki. Spoglądał przy tym na jej twarz robiąc maślane, niewinne oczka. Pogładziła go po roztrzepanych włosach, ktore opadały na szczupłe ramiona i pstryknęła go w policz.k On mruknął niczym kociak i zaczął całować jej szyję. Zaśmiała się kiedy poczuła jak nosem drażni skórę jej szyi. Klepnęła go w pośladek i podniosła się do pionu. Przeciągnęła się. Chłopak rozłożył sie na całym łóżku. Ręce splótł pod głową i podziwiał ciało blondynki. Wszystki mięśnie naprężyły się kiedy wykonywała ćwiczenie. Pokręcił z rozbawieniem głową. -Mogłabyś w końcu przestać?- mruknął unosząc się na łokciach. -A co ja takiego robię? -uśmiechnęła sie niewinnie i zbliżyła do Czanucha. Usiadła na jego udach i drapieżnie pocałowała wargi. Kiedy on chciał oddać pocałunek rzuciła mu w twarz jego koszulkę, a slysząc przekleństwa Billa zaśmiała się cicho. Kiedy ujżała, ze czarnowłosy założył na chude ramiona koszulkę, kryjąc tym samym wątły tors uśmeichnęła się lekko tłumiąc śmiech. Zmieżył ją wzrokiem i zaczął gilgotać, w efekcie czego sturlała się na podłogę, a on za nią. Śmiała się i krzyczała, aby przestał tak głośno, że zapewne słyszeli ją w całej wsi. Zachowywali się tak, jaby stosunek, który miał miejsce tak nie dawno, w ogóle się nie zdażył. Poprawił koszulkę, spojrzał na brunetkę śpiącą na łóżku i wyszedł z pokoju hotelowego. Właśnie odbył stosunek z jakąś dziewczyną i miał z tego powodu cholerne wyżuty dumeinia. Podejrzewał, że Charlotte teraz rozmawia z Billem i Ashley o mieszkaniach, a on nawet ich nie szuka. Już od ponad tygodnia zamist poszukiwac im miejsca zamieszkania, sypia z jakimiś laskami. Nie, to nie tak, że panna Hoffmann mu wszystkiego nie daje, bo po każdym stosunku upewnia się w tym, ze ona jest najlepsza i żadna jej nie dorównuje, ale zwyczajnie potrzebuje jakiejś odmiany. Dręczy go ta monotonność. Cały czas seks z jedną kobietą, mieszkanie z jedną kobietą... To nie dla neigo. Zdaje sobie sprawe z tego, ze musi się kiedyś ustatkować, ale jeszcze nie teraz. Czy ty się przydakiem nie boisz, Kaulitz? Czy nie przeraża Cię to, ze rodzina to przedewszystkim odpowiedzialność? Ja Ci powiem jedno: jesteś zwyczajnym gnojkiem. Boisz się być sobą. Wolisz wiecznie uganiać się za dziewczynami, ale czy nie zauważyłeś, że to już nie sprawia Ci takiej przyjemności?Chcesz na zawsze pozostać gówniarzem. Wolisz wracać do mamusi, bo wiesz, że ona przygotuje ci obiad, a ty masz zero zmartwień. Ale rodzicielki kiedyś zabraknie, a ty wiecznie piękny też nie bedziesz... Zapamiętaj to... Potrząsnał głową i wyjął z kieszeni kluczyki od swojego Cadillaca. Wsiadł do auta, odpalił silnik i ruszył do domu. Tam był pewien, że zastanie swoją dziewczynę, która przywita go namiętnym pocałunkiem. Pocałowała zgraby nosek Czarnowłosego i zaczęła pić herbatę. Chłopak siedzący obok niej dalej drażnił jej szyję delikatnymi pacałunkami. Uśmeichnęła się do soebie. Carnowłosy był typem miśka. Lubił sie tulić do dziewczyny. Chociaż nie przepadała za takimi chłopakami, to Bill jednak miał w sobie coś, co nie pozwalało go odtrącić. Czasem jednak potrzeba takiej przytulanki, z którą można nie tylko uprawiać seks, ale także czasem przytulić się, albo podrażnić. Pogładziła dłonią jego udo, na którym spoczywała jej ręka. Mruknał cicho w jej czyję i dalej składał na niej pocałunki. Muskał aksamistną skórę i wdychał przepiękne perfumy. Polizał szyję, a ona czując kolczyk, wzdrygnęła isę lekko. Zacisnęła dłoń na jego udzie i westchnęła zadowolona. Takie drobne, nic nie znaczące pacałunki, a sprawiały jej ogromną przyjemność. Nie tylko czuła zniewalające perfumy, ale i delikatne wargi czarnnowłosego, które zaczynała uwielbiać. Kiedy dłoń chłopaka wsunełą się pod materiał koszulki zaśmiała się cicho. Upiła łyk herbaty i przechyliła do Czarnego głowę, muskając jego wargi. Zadowolony oddał pocałunek rozchylając jej wargi językiem. Po sekundzie zwinny języczek Bill wsunął sie do jej buzi, szukając wsparcia w języku blondynki. Ona szybko oddała się młodszemu Kaulitzowi. Obje mruczeli, kiedy przerywali pocałunki. Kiedy po raz ostatni musnęła jego usta, podniosła się z krzesełka znajdującego się w jej kuchni i pogładziła jego policzek. Mruknał niezadowolony. Po sekundzie oboje usłyszeli trzask drzwi i spojrzeli na siebie z ulgą. Gdyby Tom, który pojawił się w drzwiach kuchni, przeszedł kilkadziesiąt seksund wcześniej, zastałby ich w jednoznacznej sytuacji. Blondyn uśmiechnął się do dwójki znajdującej sie w pomieszczeniu i pocałował Lottę. Ona uśmiechnęła się, a widząc wzrok Billa miała ochotę wybchnąć śmiechem. Puściła mu oczko, a Tomowi odgrzała zupę, którą kupił dzień wcześniej. Gdy podczas pocałunku poczuła kolczyk w wardze ucieszyła się, jendak brakowało jej tej ma łej kuleczki w języku, która zabawnie obijała się o jej kolczyk. Zasiadła obok Billa. Uśmiechnęła sie do swojego chłopaka, a on go odwzajemnił. Zakłamane żmije! Oto jest powód dla którego osoby o takim samym charakterze, a w ich przypadku sposobie życia, nie powinni razem być. W związku musi być równowaga. Jeśli dziewczyna jest przebojowa, chłopak powinien być spokojny lub na odwrót. Gdy partnerzy mają taki sam charakter to się nie uda. Ta "miłość" nie przeżyje. Już na pewno nie w związku Hoffmann&Kaulitz. Oboje uwielbiają seks, obojgu nie starcza jeden partner, oboje się zdradzają. Byż może jedno się domyśla, że te drugie uprawia seks z kimś innym, ale nigdy się do tego nie przyznają. Dzieci. Nie dorośli jeszcze do prawdziwego życia. Co to za para, która nie potrafi zachować wierności, jednej z najważniejszej rzeczy w związku? Ja wam powiem... Para wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Nie tyko ze względu na takie same charaktery, TE nazwiska, czy też nieprzeciętną urodę. Oni są wyjątkowi, bo mimo wszystko naprawdę się kochaja. Bo normalnie już dawno powinni to zakończyć, ale te jedno uczucie im nie pozwala- miłość. Początek listopada. Blondynka pakowała torbę. Mimo iz miała wątpliwości czy jechać z Tokio Hotel w trasę to jednak chciała być przy ukochanym. Och... gdyby tylko wiedziała co jej kochaś wyrabia z jej najlepszą przyjaciółką... Do narodzin dziecka pozostały cztery miesiące. Jej brzuszek już się zaokrąglił. Patrzyła na niego zawsze z iskierkami w oczach. Kochała swoje maleństwo. Wiedziała, ze Bill także je kocha... Ostatnio coraz więcej się kłócili, on coraz póżniej wracał, ale mimo wszystko wiedziała, że będą piękną rodziną. Miała nadzieję, że kiedy Dolores przyjdzie na świat wszstko wróci do normy... Zasunęła trobę i na niej usiadła. Podparła podbródek na dłoni i przymknęła oczy. Zastanawiała się kiedy jej chłopak wróci. Wyszedł już pięć godzin temu. Czemu ona musi zostawać sama? Jej chłopak gdzieś wychodzi, Charlotte jest na uczelni, bądż też z kiś się spotyka, Tom szuka im mieszkania, a ona siedzi sama i czeka aż ktoś do niej przyjdzie. Westchnęła cicho i wstała z torby, kierujac się do kuchni. Zastała tam Simone. Przywitała się z nią. To była jedyna osoba z którą ostatnio rozmawiała... Wytarła mokre ciało, owinęła je ręcznikiem i wyszła z łazienki. Usłyszała dźwięk suszarki. Udała się w kierunku hałasu. W sypialni zastała Billa suszącego włosy. Uśmiechnęła się do siebie. Właśnie odbyli stosunek pod prysznicem. Uprawiała z nim seks praktycznie codziennie. Potrzebowała tego. Dziwło ją to, że mimo iż od ponad tygodnia nie uprawia seksu z Tomem on sie o to nie upomina. Czasem sama ma ochotę, ale wtedy on nie ma... Kiedy on chce, ona nie koniecznie. Cholernie brakowało jej jego ciała. Chciała słyszeć znów ten jęk roskoszyu z jego ust. Płytki, nierównomierny oddech. Uwielbiała podziwiać jego piękne, spocone ciało. Znów chciała wbić paznokcie w plecy... Westchnęła cicho i wyjęła z szafki bieliznę. Założyła ją i stanęła przed szafą zastanawiając się co na siebie założyć. Wybrała zwiwną, czarną sukienkę idealnie podkreślającą jej talię. Siegała do połowy ud. Gdy Bill wysuszył sowje czarne, długie włosy zabrała się za swoje. Szybko się z nimi uwinęła. Razem z Czarnym zeszli do salonu. Usiedli na kanapie. Blondynka włączyła telewizję. Ona oglądała jakiś serial, a Bill podziwiał ją. Gdy siedziała, sukienka udsłaniała prawie całe nogi. Było co podziwiać. Przejechał dłonią po jej odsłonietym udzie i musnął policzek. Ona uśmiechnęła się spoglądając w jego stronę. Położyła mu głowę na ramieniu. Spletli razem swoje palce kładąc dłonie na udzie blondynki. Charlotte potrzebowała Billa nie tylko jako kochanka, ale takze jako przyjaciela. Bo pomimo wszystko dalej nim był. W jakiś pokręcony, Hoffmannowaty sposób, ale był. Lubiła się do niego przytulić i poprostu siedzieć. Z Tomem tak sie nie dało. Zaraz któreś musiało coś gadać... Stasrszy Kaulitz poważny był tylko w krytycznych sytuacjach. Westchnęła cicho i schowała twarz w szyi Kaulitza. Pachniał markowymi perfumami. Uśmiechnęła się lekko. Musnęła jego szyję. Chłopak zamruczał. Posmyrała ją nosem i oddała się w obięcia Morfeusza. Bill położył głowę na oparciu kanpapy. To wszystko go przerastało. Kochał Ashley, ale jego ciało w pełni oddawało się Charlotte. Nie mógł tego pojąć. Ash go pociągała, oddałby za nią życie, ale nie było w niej tego, czego każdy facet pragnie... Każdy chłopak gdy doratsta przechodzi przez ten okres kiedy myśli o seksie i nic innego się nie liczy. Prawda jest taka, że to potem mija, ale w podświadomości dalej pragną spełniać te swoje fantazje seksulne. On wyobrazał sobie blondynkę o dużych piersiach i kształtnym tyłeczku. Gdy podrósł zauważył, że Lotta jest spełnieniem jego fantazji, jego ideałem, którego pożąda. Każdy mężczyzna jej pragnął, ale tylko nieliczni tak jak Bill. On gdy ją widział nie mógł powstrzymać się od tego, aby nie dotknąc jej seksownego ciała. Pragnął więcej i więcej. To nieprawda, że Tom jest niewyżyty, a on grzeczniutki. Obaj siebie warci... Blondynka przekonała się, że nazwisko Kaulitz coś znaczy... Tak... nazwisko Kaulitz dla wielu nastolatek to przede wszystkim ich idole. To nazwisko znaczy jednak więcej. Ci, którzy wiedzą o bliźniakach najmniej kojarzą je z zakichanymi gwiazdkami, ich znajomi z przyjaznymi, radosnymi, ale i wrednymi chłopakami, rodzina ze swoimi krewnymi, a panienka Hoffmann z czymś zupełnie innym. Od kiedy zawładnęła Kaulitzami uważa to nazwisko za ikonę seksu. Kiedyś, gdy była jeszcze młodsza pytała Simone o jej byłego męża. Kobieta mimo widoczniej nienawiści mówiła o nim pozytywnie. Gdy blondynka zapytała ją czy był dobry w łóżku matkę bliźniaków zamurowało. Nie dziwne, spytała ją o to trzynastoletnie dziewczyna. W tym wieku myśli się o seksie, lecz nie dzieli się swoimi "wrażeniami" z dorosłymi. Pani Kaulitz odpowiedziała, ze tak. Od tamtej pory blondynka zastanawiała się jacy są jego synowie. Mimo, iż nie znosiła Toma to od zawsze sobie mówiła, że się z nim na pewno prześpi... I to jest magia nazwiska Kaulitz. Każdy, ale to każy Kaulitz potrafi manipulować kobietami... Ale do tej pory nie trafiła się taka, któraby się oparła. Aż do pojawienia się szarookiej blondynki. Ona nie tylko wpradziła harmider na zimi, ale i w piele i w niebie. Bóg i Szatan, odwieczni wrogowie byli jeszcze bardziej zacięci. Każdy chciał, aby była z nim. Szatan czuł do niej przywiazanie, w końcu miała coś od niego. Bóg za to kochał ją całym sercem, jak innych, jednak wiedział, ze Szatan będzie się o swoje upominał. Który wygrał? To sami chyba wiecie. Ta przesiąknięta seksem dziewczyna nie potrafiła kochać, póki nie poznała Kaulitza, czy to ją zminiło? Nie. Bo ta miłość to zaledwie mały, malutki kawałeczek tego, co jest potrzebne do jej pojednania z Bogem... Znienawidzona przeze mnie, a jednak tak ze mną związana. Nie mogłam jej znieść. Od kiedy tylko zaczęłam pisać tę histroię. Tak dobrze ją znałam. Spisanie tego wszystkiego było ciężkie, jednak możliwe, bo dzieki temu możecie podziwiać jej historię... Nie... ich historię. Przeplecioną losami Billa, Ashley, Davida, Andreasa, Josha, Caroline, Fabiana, Rachelle... wszystkich, którzy choć prze moment pojawili się w ich życiu. I chyba najważniejsze po za dwójką bohaterów postacie- ich rodzice. Ci którzy towarzyszyli im od początku. Nie, nie biologiczna matka Charlotte i ojczym Toma. Ci, którzy byli z nimi w latach dzieciństwa, kiedy jeszcze wszystko było inne; kiedy Lotta nie zdawała cię być wcieleniem zła; a Tom bezdusznym Casanovą; kiedy jeszcze wszystko było proste, a ta histria nieciekawa... Bo to ci sami rodzice wychowali ich na tych kim są teraz. Macocha Charlotte sprawiła, że dziewczynka nie potrafiła kochać; ona wychowała ją na "złe" dzicko; ona nie poświęcała jej tyle uwagi ile powienna; ona nie potrafiła się nią zaopiekować, ona wywoływała łzy; ona nienaiwdziła jej; ona nie nauczyła pokory; ona nie słuchała o pierwszym zauroczeniu dziewczynki; ona ją ignorowała; ona zmusiła do tego, aby dziewczyna ją znienawidziła; ona nie pomagała, kiedy nastolatka przechodziła przez okres, w którym wsparcie matki jest najpotrzebniejsze; ona nie znosiła słuchać jej płaczu; ona nie chciała jej pokochać; ona była złą matką. Ojciec Toma pokazał mu jak ma traktować kobiety. Dred nie miał w domu autorytetu, który pokazałby mu jak należy postępować z damami. To ojciec go nauczył przeklinać, wyzywyać bić; on pokazał, ze tylko "twardy" mężczyzna może być panem domu; on znęcał się na jego matką, podczas gdy on nie był na tyle silny, aby go powstrzymać; on odszedł od nich; on stał się wzorem, który Tom naśladywał; on sprawił, że milony dziewczyn cierpiało; on był pierwowzorem Toma Kaulitza; on nie nauczył syna okazywania miłości; on nie poświęcił mu wystarczająco dużo czasu; on sprawił, że rodzina dla małego Kaulitza nie była ostoją, miejscem, w którym znajdzie zawsze ciepło, ale piekłem, z którego chciał sie wyrwać; on udowodnił, że kobiety na nic nie zasługują; on na jego oczach bił Billa; on niepotrafił wychować syna, on był złym ojcem. Oni tak idelani, tak wspaniali, a z taką przeszłością. Oboje wiele przeszli. Oboje nikomu nie chcieli się przyznać do uczuć. Charlotte nie przyznawałą sie ojcu, że pragnie czasem, aby mama ją przytuliła i powiedziała, że wszystko jest dobrze, nigdy nie powiedziała Davidowi, że go kocha, bo nie potrafiła, mimo iż to jego i ojca dajrzyła najsilniejszym uczuciem. Nie miłością, bo jej nie czuła. Nie potrafiła kochać. Dopiero Tom, który także nie potrafił się nikomu przyznać, że czasem chce być inny, uczuciowi i romantyczny, rozkochał ją w sobie. On stał się pierwszym, którego pokochała, ona drugą kobietą, która zamieszkała jego serce. Kaulitz kochał także swoją matkę, nienawidził ojca za to, że zostawił najwspanialsza kobietę jaka jest na ziemi. W jego życiu pojawił się Gordon, zaraził pasją do muzyki, pokazał, że kobiety należy szanować. On sprawił, ze Tom stał sie pokorniejszy, krzywdził kobiety, bo tego nauczył go ojciec, ale miał szacunek do tej jedynej- swojej matki. Charlotte nikt nie pomógł, nie pojawiła się ani nowa matka, ani wróżka, ani nawet mysz nie zechciała pomóc. Może gdyby wczesniej poznała swoją matkę, coś by sie zminiło, może ona nauczyła by ją kochać... Może Bóg miałby nad nią władzę... Ta dwójka jest identyczna. Nie jedno przeżyli i wiele ich jeszcze czeka, ale wiecie co? Kocham ich. Tak kocham i nienawidze całym serce. Dzięki nim ja jestem teraz z Bogie, ale przez nich mam tak blisko do szatana. Nie rozumiecie, prawda? Spokojnie zorozumiecie z czasem. Kiedyś ja się ujawnie, kiedyś wszystko się wyjaśni, kiedyś sam Bóg i Szatan zabiorą tu głos. Kiedys anioły zatrzymają się na chwile, aby dopowiedzieć swoje kilka słów, kiedyś mój ziemski mąż wtrąci tu swoje trzy grosze, kiedyś wszystko będzie inne, kiedyś... ale jeszcze nie teraz. Bo ta historia nie ma końca. Jej koniec jest początkiem mojej histori. Myślę, zę większośc zrozumiała co mam na mysli... Rozdział 31 & 32 Mały, ciemnowłosy chłopczyk siedział wraz ze swoim ojcem na kanapie. Oglądali mecz. Pan domu pił piwo, a chłopiec colę. Czuł się ważny, w końcu moze siedzieć z tata i oglądać mecz. Nie koneiznie rozumiał co mówia komentatorzy oraz po co kilkunastu głupków lata za jedna piłką, jednak to nei było ważne. Ważne było to, że siedział tu z nim. Kochał swojego tatę. Czasem anwet bardziej niż mamę. On potrafił pocieszyć, zrozumieć. Zawsze służył radą i pomocną ręką. Dawał bardzo dobry przykład. Mały David był nim oczarowany, wzorował się na ojcu... Po tylu latac dowiedział sie,z ę wzorował sie na zupełnie obcym mężczyźnie. To tenobcy mężczyzna go wychował, dał dom, schornienie i pokochał jak własnego syna. David takze darzył ojczyma tym uczuciem. Być mozę dlatego tak trudno było mu przywyczaić się do biologicznego ojca., nie mógł go zaakceptować. Na każdym kroku porównywał go do Richarda. Nikt nie mógł cofnąć tych lata... Nie mógł sprawić, zeby Matthew był w najwarzniejszych momentach w jego życiu. Westchnął cicho i spojrzał na ojca. Był do niego bardzo podobny. Męzczyzna przypominał jego ojczyma. Uśmeichnął sie blado i upił łyk kawy. Rozmowa niekoneicznie im się kleiła. David gdy jechał samochodem miał tak duzo słów do przekazania, a teraz nie mógł wykrztusić ani jednego słowa. Ojciec takze nie wiedział co powiedzieć. - A jak tam Bellatrix? -zapytał chcąc poruszyć jakikolwiek temat. nie było mu łatwo. Wiedział,z e jego syn mimo iż powiedział,z e wybaczył to dalej żywi urazę, zresztą... nie dziwi mu się. Zostawił go, po tylu latach wraca i ma oczekiwać,z e bedzie tak, jakby on był na miejscu Richarda przez prawie dwadzieścia lat? -Dobrze. - brunet uśmeichnął sie blado i spojrzał w oczy ojca. Były inne niż jego. On swoje niebieskie tęczówki odziedziczył po matce. matthew miał brązowe oczy. - Opowiedz mi coś o sobie- po cjhwili przerwał niezręczną cisze.- Co robisz, gdzie mieszkasz, czy masz dzieci... Zgofa- przytaknął ojciec Davida i wziął głęboski wdech- Mieszkam w Berlinie. Ogółem nasza... to znaczy moja rodzina wywodzi się w Włoch. Pracuję w branży muzycznej. jest producentem wielu zespołów. Nie mam żony, a ty jesteś moim jedynym dzieckiem...- opowiedział w skrócie o siebie i zamilkł- A wiem, że masz siostrę, opowiedz coś o niej... -Ach tak... Charlotte nie jest moją siostrą, gdyż ma inna matkę, no i jak się okazało tereaz, takze ojca. Mimo to kocham ją. Jest blondynką i faceci za nia szaleją. Wychowuje czteroletnią dziwczynkę... Siostrę jej przyjaciela, który wraz z rodzicami zginął w wypadku. Jeste niespokojną osobą...- zaczął swoją opowieść David...-...i badzo krzykliwą... -Kurwa, Kaulitz- krzyczała na całą wieś szarooka blondynka. Stała przed wysokiem chłopakeim z dredami. Uśmeichał sie on bezczelnie i mierzył swoją dziewczynę z góry do dołu. Podziwiał ciało blondynki ukryte jedynie pod krótkim materiałem satynowej koszulki. Przyciągnał ją do siebie. Gdy przywarł do jej ciała na tyle mocno,z e ona mogła już wyczuć wszeskie mięsnie jego torsu na własnym ciele. Przymknęła powieli. Duża dłoń Dredziaża wyladowała na jej pośladku. Spojrzał na nią z góry i uniósł wysoko brwi. Zrobił niewinny wyraz twarzy, wiedząc, ze blondynka ma ochote mu przygfrzmocić. Droczył sie z nią od samego rana. CHodził za nią, denerwował i prowokował. Cały czas skradał pocałunki, obmacywał i usemichał sie chytrze. zachowywał sie jak mały dzieciak. Takiego go Lotta uwilbiała. Pewnego siebie, aroganckiego, egoistycznego i władczego. Mogła godzinami słuchac jak jęczy szczytując w czasie stsunku. Dla niej była to lepsza muzyka niż utwory samego 50 Centa, którego przecież uwilbiała słuchać. Patrzenie na jego przymróżone oczy i cen cwany, nie schodzacy z twarzy usmeiszek ją podniecało. Wystarczało tak niewiele, aby Hoffmann była rozpalona. Działał tak na nią jednak jedynie starszy Kaulitz. Żaden inny mężczyzna nie potrafił sprawić, że po jedym spojrzeniu ma na niego ochotę. Te łobuzerskie iskierki w oczach odejmowały mu lat. Spojrzała w brązowe tęczówki i nie mogła się ruszyć Chciała go zdzeilić po łapach i powiedzieć, zęby dał jej w końcu norlanie zjeść śniadanie, ale nie potrafiła. W czekoladkach chłopaka widniała ta nieopisana pewność siebie, która ją nigdyś tak pociągała. Widziała w nich cynizm, egoizm... Czułs sie panem i władcą. Całe swoje życie wmawiał sobei,z ę jest najwspanialszy, a inni nie zqaprzeczli, potwierdzali jedynie jego teorię. jedynie Hoffmann niszczyła wszyskie jego zalety. Ale teraz, kidy jest jego nawet ona nie powie, zę jest gorszy, a nawet jeśli to tak nie mysli. Teraz już w pełni jest królem swiata, a ona jego królową. Ścisnął jej pośladek i posłał jednoznaczne spojrzenie. Jedno z tych, które uwilbiała najbardziej, a on to dolskonale wiedział. Kidy jeszcze sie nienawidzili taki rzeczy jak spojrzenia i nawt małe gesty były cholernie ważne, bo te drugie mogło wykorzystać zły ruch przeciw niemu. On zawsze kiedy tak patrzył na nią, miękła. Udzielała ciętej riposty, ale nie takiej jaką normalnie mógł usłyszeć. Była to zbywająca riposta. Nie mogła juz dłużej prowadzić kłóti, bo by przegrała, a to wszystko przez jego wzrok. Tak palący i bezczelny. Rozbierał ją nim za każdym razem. Wyobrażał sobie idelane ciało blondynki bez wszystkich ubrań. Teraz też wyobraził sobie, ze tej satynowej koszulki nie ma. Usta wygięły sie w ironicznym uśmeichu. - Mówię Ci do cholery, przestań mnie molestowac od rana- odsunęła sie od niego i ruszyła w kierunku grderoby, aby z niej wziąć ubrania i udać się z nimi do łązienki. On jednak zupełnie olewając to co przed chwilą powiedziała, podążył za nią. Kiedy stanęła przed szafą objąl ją od tyłu i pocałował w szyję. Dłonie jego deliktanie masowały uda blopndynki. usmeichneła się półgębkiem. Nie chciała pokazywać chłopakowi, ze to jej się podba. Nigdy nie okazywała mu słabości, no chyba, ze podczas stosunku. wyjęła z szafy czarne szorty i fioletową bluzkę na szerokich ramiączkach. Wyrwała się się z objęcia Toma i wyszła z garderoby, uprzednio biorąc ze sobą bieliznę. Specjalnie nie zamknęła łazienki kiedy do niej weszła. Odkręciła wodę i połozyła ubrania na pralce, aby ich nie zamoczyć. Nalała do wanny płynu do kąpieli i zdjela z siebie koszulkę. gdy naga stała przed lusterkiem szukając na półce kulek do kąpieli do toalety wtargnął Kaulitz ze swoimi ubraniami. Obdarzył ją cwanym usmeichem i położył swoje ubrania obok jej. Rozebrał sie i wskoczył do wanny napełnionej ciepłą wodą. Zakręcił kurek i spojrzał wyczekująco na dziewczyną. Wrzuciła do wody kulki i spojrzała na niego srogo- Miałam zamiar sie wykąpać, odpręzyć i choć przez chwile nie patrzeć na twoją gębę- warnęła. On jedynie zasmiał się i pociągnął ja za rękę w efekcie czego wylądowała na nim, w wannie. Usiadła na nim okrakiem i wzięła do ręki pianę po czym dmuchnełą w kirunku twarzy kaulitaz. ta do niej nawet nie doleciała. Zaśmiał się cihco i chciał skraść jej całusa, kiedy ona odchyliła głowę. Posłał jej pytające spojrzeni,.- Nie mam ochoty - odwcóriła isę do niego tyłem opierając głowę na jego ramieniu. Zakmknęła oczy i westchnęła cicho. Połozył dłonie na jej udach deliktanie je masując. Mimowolnie uśmeichnełą się. -No kochanie... dawno sie nie kochaliśmy... - mruknął do niej przesuwając jedną rękę do jej kobiecości. Zagryzła wargi. nie chciał mu dać tej satysfakcji, chciała pokazać,z ę nie moze jej mieć zawsze i wszędzie. Co ona pierdoli? Przecież on MOŻE ieć ją zawsze i wczędzie... Oj Hoffmann, Hoffmann, kiedy ty sie nauczysz... -Ani mi sie śni Kaulitz- warkneła- Nie mam ochoty, zresztą... Za słaby jeteś- dodała usemichając się szeroko. Wiedziała jak jej chłopak zareaguje. Nie wiele isę pomyliła. Oburzony odwrócił ja w swoją stronę. nie zwazał na to że przez to uderzyła się kolanem o ścianę wanny. Zmróżył oczy i zacisnął usta. Mocno przyciągnął do siebie blondynkę. Poczuł dokładnie jego ciało, każde wybrzuszenie. Oblizała wargi i spojrzała na niego z tym pociągającym, ironicznym uśemichem. Ścisnął jej nadgarstki. -Za słaby?- warknął przybliżając swoją twarz na tyle, ze natępne słowa szeptał wpraost do jej pełnych ust. Uwilbiała tę jego brutalnosc. Zawsze go prowokowała, bo chciała, zebym taki był w czasie stusnku. Bezlitosny i brutalny. - Ja ci pokaże na co mnie stać- syknął i wstał, ciągnąc ją za sobą. Wyszedł z wanny, a ją szarpnąl tak mocno, zę uderzała kolanami o ściankę wanny i była zmuszona zrobić to samo co on. Gdy to zrobiła pchnął ją na pralkę. Mocno wpił się w jej usta. Oddała pocałunek. Jego ręce zrzucały ubrania z pralki. Gdy wszystko znalazło sie na ziemi, posadził ją na urządzeniu. Zaczął językiem pieścić jej uda, a następnie kobiecość. Wsuwał i wysuwał język doprowadzając tym samym blondynkę do jęków. Rekoma ściskał jej spore piersi. Polizał jej łechtaczkę, a słysząc,z ę jej to się podoba uśmeichnął sie podn nosem. Zaczał lizać coraz wyzej. powoli dotarł do piersi. przygryzał sutki i lizał brodawki. Dziewcyzna jęczała czując nieopisnaną przyjemnośc. W pewnym moemanci chłopak pociągnał ją za łydki i osunęła się nizej. Teraz była na wysokości swojego kochanka. Wsadził w nią dwa pace i wpiłs ie w usta. Jęknęła wprost w jego słodkie wargi. Chłopak poryszał palcami miarowo w górę i w dół. Drugą rękę dziewczyny połozył na swoim karku, który ona delikatnie drazniła pacami. Przygryzła jego dolną wargę i pociągnęła ją lekko zbliżając się do partnera. Wskunęła język do jego ust i rozpoczęła zaciętą walkę. Każde chciało pokonac drughie. Istny szał. W pewnym momencie Tom wysunął z niej pace i zastopił je swoim penisem. Dziewczyna krzyknęła czując go w sobie. Początkowy ból po chwili przeminił się w ogromną przyjemnośc. Czuła jak coś pulskuje w jej podbrzusz. Oparła dłonie na jego barkach i delikatnie poruszała się do góry i dołu. On z zamkniętymi oczami wchodził w nią coraz moniej i mocniej. Czuł nieopisaną rozkosz. Dłońmi przytrzymywał ciora Charlotte. Sapała mu tuż koło ucha co go dodatkowo rozpalało. Panienka Hoffmann spojrzała na jego twarza, a uśmeich zagościł u niej. Przygryzał wargę i w pełni oddawal się przyjemności. Kropelki potu spływały po jego czole. Na torsie tajkż eisę pojawiły. Klatka piersiowa świeciła mus ie przez to. Dodawało mu to niesamowitego uroku. Aż jeknęła oceniając całość. Gdy chłopak ostatni raz, mocno pchnął poczuła jak cooś lepkiego się w niej wylewa, a po chwili sama szczytowała głośno jęcząc. Czuła ogromną rozkosz. Chłopak zresztą tak samo. Dalej nie wychodząc z niej wziął ja na ręce i zanurzył w chłodnej już wodzie. Sam usdowił sie na nią. Dziewczyna oplotła jego biodra nogami i moniej przyciągnęła go siebie Toma w efekcie czego znów zagłębił się w niej i to dośc drastycznie. Jęknęła cicho. gdyż nie była na to przygootowana. Na twarzy kaulitza widziała zadowolenie. - I co, dalej powiesz, że jestem za słaby? -wysapał poruszajac sie w niej ostrożnie. Posłała mu pobłażliwe spojrzenie. -Oczywiscie, ze tak... Pff... o wiele lepsi byli -usemichnęła sie ironiecznie, a po chwili poczuła lekki ból, gdyż chłopak zacząl poruszać się bardzo szybko nie ważając na to, zę w wannie ma dośc ograniczoną przestrzeń. barki dziewczyny uderzały w ścainkę wanny, a ona sama zargyzła wargę i spojrzała na twarz chłopaka. Zaciskał zęby i wściekle patrzył na nią. Wiedziała,z ę zdenerowowała go tym okropnie. Co jak co, ale pieprzyć to on umiał tak samo doskonale jak grać na gitarze. To były rzeczy w których był mistrzem i nikt ni miał prawa temu zaprzeczać. Nawet ta pociągająca i cholernie seksowan blondynka. Zacisnęła dłonie na jego barkach. Wbiła paznokcie w opaloną skórę blondynka i jękneła, kiedy poczuł jak mocno uderza w ściankę wanny. Była pewna, zę będzie miała po tym stosunki ogromne siniaki. mimo wszystko dalej czuła ogromną przyjemnośc, która przez zdecydowane i brutalne ruchy chłopaka wziększała sie z kadą sekundą. Kiedy poczuła falę rozkoszy mocno wspiła się w usta Toma. Szukała wsparcia w jego języku, które po chwili otrzymała. ona szczytował krótko po niej. Opadła na jej chude ciało głośno oddychając. ich oddechy były płytki i nierównomierne. Dredziaż musnął jej pierś i spojrzał w stralowe tęczówki, które w tej chwili niebezpiecznie błyszczały. -jak teraz powiesz,z e jestem słaby, to Ci urwą łeb, obiecuję- wysapała wychodząc z niej i przesuwając wyżej. Uśmeichnęła sie lekko i pogładziła go po policzku. Pstrykneła go w nos i wstała. Złapała za rękę Toma i oboje wyszli z wanny,. wycierając się wzajemnie. Kiedy skończyli przylgnęła do niego całym ciałem i wyszeptała mu do ucha kokietryjnym tonem. -Nigdy nie było i nie będzie lepszego,a le ty dajesz się łatwo podpuszczać. jedyna rzrcz w jakiej jesteś słaby to wytrzymałośc. Bo mnei się nigdy nie oprzesz- przygryzła płatek jego ucha. Złapała ją za podbrudek i wyszeptał do ust. -Tobie nigdy, ale bądźmy szczerzy... Ty mnie tęz- zaśmiał sie i pocałował ją w usta- To co... powtórka?- usniósł wysoko brwi, a ona w odpowiedzi pociągnęła go w keirunku sypialni... Gówno ich obchodziło to, ze w każdej chwili może ktoś przyjść, ze nie zamknęli domu, albo to, że w końcu mogą wpaść. Tom nigdy się tym nie przejmował, a Charlotte tylko nie licznym pozwalała na uprawienie ze sobą seksu bez prezerwatywy. Mimo, iż brała tabletki, to zdawała sobie doskonale spawę z tego, ze nie dają one całkowitej ochrony, a nigdy nie wiadomo co może złapać od jakiegoś chłopka lub, co dla niej horsze, zajść w ciąże. Jedyne osoby, któy dotychczas uprawiały z nią seks bez gumek to jakiś Australijczyk, z którym przeżyła krótką przygodę w czasie wakacji i była tak upita, ze nie pomyslała o prezerwatywie. PO tem badała się kilka razy spawdzając czy się czym nie zaraziła. Mimo iż miała szczęście to od tamtej pory zawsze o tym pamiętalo. Nastepną osobą był Bill. Mu na to pozwalała, gdyż miał na nazwisko Kauilitz. i ostatni... to Tom. On nie tylko przez swoje nazwisko, przyrodzenie i przystojną buźkę, ale przedewszystkiem na urok. On uwodził jak nikt inny. Nie potrafiła mus ie oprzeć. Nigdy! Zawsze robił z nią co chciał. Wystarczył jeden jego gest, a ona jak posłuszny piesek juz przy nim była. To cholernie irytującxe, ale blondynce to nie przeszkadzało, kiedy to było konieczne potrafiła mu się postawić, w wielu sprawach to ona miała przewagę, ale i tak czuła, zę to Tom góruje, ze za każdym razem to on ma nad nią kontrole i mimo tego iż się zgadza na jej warunki, to jednak nie jest tak do końca. To on podsuwa jej te warunki i robi to tak, aby wierzyła, zę on się na nie nie zgadza, a zazwyczaj jeśli on się na coś nie zgadza to ona tego chce. Znał ją tyle lat, ile żył i był pewien, ze kto jak kto, ale on zna ja na wylot. Od każdej strony. iwedział, zę po niej może spodziewać się wszystkiego... naprawdę wszystkiego... Rzucił ja na łóżko. Sam uśmeichnął sie cwano i psojrzał na tak uwilbiane przez mężczyzn ciało dziewczyny. Nagle zaczął sie zastanawiać ilu już go dotykało, pieściło i całowało? Ile członków gościło w jej pochwile? Jak wielu facetów widziało ją nago? Zagryzł dolną wargę. Wiedział co robić więc rozmyślenie nie przerywały mu w dalszych czynnościach. To była rutyna. Czas jedynie coś dokładała, ale zazwyczaj wystarczał tylko zwykły sex, aby zaspokoić kochankę. Wsunął w nią jezyk i dokładne penetrował wnętrze jej kobiecości. Rękami ściskał jej biodra. nie mogła przestać jęczeć. przecież to tylko mineta,więc dlaczego ona tak bardzo się tym ekscytuje? A ja ci mała powiem.Bo tej minety nie robi ci byle chłopak, który nie wie nawet co to jest seks oralny, czy alny, a ON, Tom kaulitz. Kochasz go tak mocno,z ę według ciebuie jeden, nawet mały gest jest wspaniały, wyjątkowy i niepowtaralny. Do tego stopnia kochasz jego język, ze czując go w sobie wariaujesz. Z miłości. NIe... nie tylko do jego ciała, jak zapewne zaraz byś to sobie tłumaczyła. K0ochasz nie tylko jego ciało,a le i dusze, Hoffmann! Przyznaj się do tego. Powiedz w końcu, ze kochasz go do tego stopnia, ze oddałabyś za niego życie, a nawet co w twoim przypadku dziwne- przy zdradzaniu swojego chłopaka czujesz ogromne wyrzuty sumienia. No powiedz to. Nie tyle jemu, co całemu światu. Pokaż, ze Charlotte Hoffmann potrafi kochać, zę nawet ona... Bezlitosna i nieczuła dziewczyna potrafi się zakochac. Nie wstydź sie. TO jes jak najbardziej normalne. nie tylko ty to przeżywasz. Więc dlaczego tego nie chcesz powiedzieć? A moze tak nie jest? Więc skoro jest to do cholery jasnej pokaż na co się stać, nie ośmieszaj się i przekonaj wszystkich, zę bycie Charlotte Hoffmann to nie tylko upokarzanie wszystkich, uprawianie seksu i picie alkocholu. Udowodnij im,z ę to także dażenie kogoś miłoscią. I to nie byle kogo, bo samego Toma Kaulkitza. Do jasnej cholery, PRZYZNAJ SIĘ! Przeprasza Boże, [poniosło mnie. Ale ja to z czystego serca. Bo jak na to patrzę to aż mnie nosi. A najgorsze jest, to, ze wiem co się niedługo stanie i nie mogę temu zapobiedz. Niby wiem, ze dzięki temu co się stanie teraz tu jestem, a nie z Szatanem, ale... tak bardzo bym chciała oszczędzić cierpienia... Chciałabym MU oszczędzić cierpienia... Tylko o to mi chodzi, pani Boże... Wydawała z siebie coraz głoseniejsze jęki. On czuł cholerną satysfakcję. Wiedział, zę tylko on potrafi doprowadzić do takiego stanu... A moze nie? Moze już wielu innych widzaiło jak po jej czole spływają kropelki potu, usta lekko rozchylone połyskują od nadmiaru śmliny, a roczchrane blond włosy w żaden sposób nie dawały sieposkromić. Moze nie jako jedyny widział jej nieobecne spojrzenie i czuł na ciele dotyk jej delikatnych dłoni. Moze nie tylko jemu na to pozwalała. mozę ona po prostu za kądym razem tak rekguje. Zaprzestał na chwilę i spojrzał na jej oczy. Srebrne tęczówki lśniły i połyskiwały. Uwilbiał je taki Zawsze w czasie stosunku takie były. Podsunął sie wyżej i rozchylając kolanem jej uda wszedl w nią. Syknęła i zacinęła zęby. Czałonek KAulitza był duży, a to,z ę chłopak wprowadzał go gwałtownie i bez zbendnych ceregieli dodatkowo ją poniuecało. Faceci zazwyczaj jeśli posiadają duży przyrodzenie wprowadzają je powoli. Panienka Hoffmann twierdziła,z ę w tym czasie można spokojnie zasnąc. Ona lubiła szybko, zwięźle i na temat. Kaulitz dawał jej wszystko czago potrzebowała. nikt inny nie potrafił zaspokoić jej chorych pragniń. Nawet jego brat, który był fenomenalny. Czując jak mocno ściska jj pierś zaczęła sie zastanawiac po co właśneiwie go zdradza? On jej daje wszystko... A nawet czasem i więcej, a ona szuka dalje? Po co? Przecie zjuż nzalazła. on zaspokaja jej potrzby cielesne, a także zrobił coś, czego nikomu innemu nigdy się nie udało. Sprawił, ze ona pokochała. Najnormalnijej w świecie ją w sobie rozkochał. I moze nie zdawał sobie z tego sprawy, ale jej miłość z każdym pocałunkiem, zblieiem, a nawet spojrzeniem wzrastała. Bo w nim, uwilbiała wszystko i choć nie chciała tego mówić głośno to bez niego by umrała. Nie poradziłaby sobie. Znów szukłaby zaspokojenia swoich potrzeb, olałaby wszystko, a ludzi w około traktowała jak śmieci. Tom sprawił, zę Bóg uzyskał z nią kontakt. Dzięki niemu mógł się wtrącać i czasem nakierowywać Charlotte. On nie był świadomy tego jak wiele uczynił nie robiąc praktycznie nic. Lotta bardzo często żąłowała, zę zakochała isę w Tomie. Stała sięprzez to jedną z tych, które mu uległy. Starciła swoje twarde zasady. Nie mogła już mu się oprzeć. Gdy zamykała oczy widziała jego twarz, gdy zasypiała zawsze czuła na sobi dotyk, mimo iż nie zawsze przy niej był, akiedy budziła sie aromat perfum docierał do jej nozdrzy, nawet gdy go tam nie było czuć. Ona już znała go na pamięć. Jej zmysły zawodziły. Nie współpracowały z nią. Okłamywały i oszykiwały. Wygięła się w łuk szczytując. Doszła bardzo szybko jak na nią. Norlanie faet musiał się namęczyć, nagimnatykowac, ai tak nie zawsze osiągała orgam, a już napewno nie tak potężny jak ten, któreg osiągnęła dzięki Dradowi. POczekała, aż chłopak dojrze liżąc go przy tym po klatce piesiowej, przez co chłopak szybciej osiągnął szczyt. Nie wychodził z niej. Nie lubił tego. Wolał w niej zostać. Czuł wtedy, ze ich ciała są do siebie stworzone. Jak puzzle... Tzeba je tylko odpowiednio połączć. A ich najkeoszym połączeniem było w jakim znajdowali się teraz. Charlotte przełknęła głośno ślinę i spojrzała na twarz Toma. Kropelki potu dodwały mu seksapilu... Przejechała dłonią po jego policzku i przygryzła mu dolną wargę. - I kurwa wiedze jedno, Kaulitz- szepnęła cicho sprawiając tym samym, że ciarki pojawiły się na ciele chłopaka. Zastygł spoglądając na jej oczy.- Nie wąne co kiedykolwiek powiem i mogę zaprzefczać, kłocić się, że nigdy ci tego nie powiedziałam,z e to tylko twoje wymysły... Ale zapamiętaj- przyciągnęła go do siebie bliżej- Ty jesteś moim jedynym Bogiem Sexu, najwspanialszym i najseksowniejszym mężczyną. I żadnej,a le to żaden nie potfił mnie zaspokoić tak jak ty. I mimo tego jak brdzo lubię ci dogryzać i dokuczać, to wiedz, ze jesteś idealny. Nie znajdę w tobie nic co oddałabym do korekty. Bo dla mnie... no i dla milionów innych nastolatkiem jesteś najwspanilszy, najlepszy, a nawet dla niektóry najintelignetniejszy-zasmiała się sporzała w zdziwone tęczówki chłopaka. Na jego twarzy pojawiłs ie lekki uśmiech.- I nie... wcale nie jestem najebana, no chyba, zę twoją osobą. Jesteś jak narkotyk. kiedy raz zarzyłam nie moge przestać. Ale spokojnie... Nie mam zamiaru iść na oddwyk- uśmeichnęła się, a Tom zasmiałs ię cicho.- Dziś najprawdopodobniej jestem najszczarsza z całego mojego życia. Nigdy chybanie mówiłam tyle prawdy co teraz. I jest jeszcze coś... To połechta twoją męską dumę.- Załapała go za podbródek i przysunęła go do sibie. Nastepne słowa wyszeptała wprost do jego warg.- Jesteś najlepszym kochaniem, jakiego świat widział, cholertnie seksowe ciało i naprwdę jegos Boegiem Seksu. A uwierz mi kochanie... Skoro ja to mówię, to musi cos w tym być. Nie jednen już miał mnie w swoim łóżku, ale żaden tobie nie dorównywał. I najprawdopodobniej będę żałować tego wszystkiego co powiedziałam, bo wykorzystasz to ie raz przeciw mnie, ale wiedz, ze ja zawsze ci ulegnę- musnęła jego wargi- Zawsze...- powtórzyła- I pamiętaj... Ja zawsze byłam twoja. nawet j\wtedy kiedy mnie nienawidzileś... Już wtedy mogłeś wyciągnąć rękę i wziąc, bo ja cale życie miałam słabośc do ciebie. I to co mówiłam to w większości nie prawda. Nigdy nie pomyslałam,z e masz małego... A wręcz przeciwnie... Czasem miała ochte o w sbie poczuć- zagryzła wargę, a Tom usmeichął się.- I jest to kurwa najlepsze uczucie na ziemi- rozmarzyła się przymykając powieki. Wskazującym palcem u prawej ręki przejchała wzdłuż jego kregosłupa- Nieby nie myslałam, zę twoja gęba jest ogleśna. Wręc przeciwnuie. Zawsze byłeś najwspanialszy inajpięknieszy. Nigdy nie sądziłam,z e jeste.s chucherkiem, mimo iż faktycznie kiedyś byłeś chydy, to jak dla mnie idealny, no a teraz... mmm... ja zaraz tu dostanę kolejnego orgazmu. Czasem mówiłam, że wolałabym abyś się nie urodził, ale nigdy takiej opcji nie przyjmowałałam do wiadomości. Mówiłam,z e masz okopne nawzisko. Wszyscy mdleja na sam jego dźwięk, a ja wyjątkiem nie jestem, Niekiedy mówiłam, ze nie umiesz grać na gitarze. Ale to doskonale wiesz, zę potrafisz i robisz to najlepiej ze wszystkich, inni mogą jedyunie pomażyć, aby grać tak jak ty. Mówiłm, że nie masz gustu, a te twoje worki są obleśne. One są wspaniałe, a gust masz wysmienity. Rzadko spotya sie chłopaka, któryby miał tak dobry gust. Twierdziałam, ze jesteś njagorszym chłopakiem naświecie, a teraz spokojnie i bez żadnych wątpliwości moge ci powiedzieć, że jesteś njawspanialszym mężczyzną z całym wszechświecie, a nwet pewnie w piekle nie mają tak seksownych diabłów. Rozpalasz mnie tylko i wyłącznie tym, ze jesteś. Robi mi się gorąco kiedy patrzę na ciebie w samych bokserkach. Kiedyś mówiłam,z e brzydzę sie ciebie i twojego członka dotknęłabym jedynie kilometrowym kijem, a teraz uwilbiam sprawiać ci przyejmność. Ja jestem chora, ale jak kurwa widzę jak sapiesz i stękasz poruszając się we mnie to mam orgzm bez stosunku. Kiedy mowisz do mnie po znawisku, to wszystko mi się w żołądku przewraca. Ja szaleję. Gdy nie słyszę twojego głosu, to odizolowuję się od świata i słyszę cię, nawet jesli jesteś miliony kilometrów ode mnie. Czuję twój zapach wszędzie. Twoja twarz nie opuszcza mnie ani na moment. Nie zamieniłabym cię nawet na matta POkorę do, którego mam cholerną słabość. Jesteś jedyny, wyjątkowy, wspaniały... I jeszcze jedno...- mruknęła.- ...tylko mój.- uśmiechnęła isę kończąc swojąw ypowiedź, a Kaulitz spojrzał na swoją dziewczynę, a w środku mu wszystko latało. Nigdy nie psodziewałs iec zegoś takiego po Charlotte. Co nawyrzej tego, zę jest Bogiem Sexu, ale i tak zawsze uparcie zaprzeczała. Czuł sie teraz taki lekki, ze spokojnie mógłby odfrunąć, gdyby nie uścisk blondynki. I po cholerę mu jakieś inne dziewczyny, skoro ma tu tę, która spełnia jego wszystkie fantazje i na dodatek jest cholernie seksowna. Buzia jej się praktycznie nie zamyka, a jezyk ma cięty jak mało kto. To jest jego ideał. Nikogo innego szukać nie musi. Żadna nie bedzie tak dobra ja ona. Jak JEGO Charlotte. -Wiesz co Hoffmann?- spytał, a dziewczyna w odpowiedzi uniosła brwi- Jesteś naprawdę piedolnięta... I to równo. Ale taką Cię kocham... I to co powiem będzie najgłupszą rzeczą na świecie i pewnie źle mnie zorumiesz, ale..- urwał patrząc na jej stalowe tęzówki. Mógł na nie parzeć godzinami. -... chcę być jedynym. Nie twierdzę, ze mnie zdradzasz i nic ci nie sugeruję, ale pozwól mi na to. Chcę abym tylko ja mógł robić to...- powiedział i pocałował ją namiętnie w usta. Oddała pocałunek. Rękoma mocno go obejmowała. Nie chciała go wypuścić. On dalej był w niej, ale obojgu to nie przeszkadzało. Odsunął się od dziewczyny i oparł swoje czoło o jej.- Chcę być pewien, że nikt cię nie dotyka, nie całuje, że nikt ci nie sprawia przyjemności. Wiem... jestem cholernym egoistą, ale pragnę, abym tylko ja miał ten przywilej... A to wszystko z jednego powodu! Bo Cię kurwa kocham. I może to dziwne, że ja to mowię. Ale Tom Kaulitz się zakochał. I to w tobie, ślicznotko!- musnał jej wargi. Językiem przejechała po jego mosie i policzach. Na twarzy obojga widiał uśmiech. Ziewali co chwila. Tom położył głowe na piersiach dziewczyny. -Mmmm- mruknęła prężac się lekko. Usnuisł podbródek- A ty wiesz co, panie Tomie Kaulitza?- ząsmiała się cicho- Ta ślicznotka Kaulitza też kocha... ładnie się odbrali- uśmeichnęła isę i musnęła jego czoło. -Wręcz idealnie, Hoffmann. Wręcz idelanie...- mruknął i zasnął. Żadne z nich nie miało zamiaru przyznać się do tego co się wydarzyło tego wieczoru. Bo razem spędzili cały, wspaniały dzień. Brawo! Jesem z was dumna. Teraz ja was prosze o jedno... Nie psieprzcie tego. A co ja kurwa pirdolę... Przeciez iwem co będzie dalej. Ale nadzieję warto miec... Chociaż dzieja matką głupich, ale kaa matka kocha swoje dzieci. więc moze jedak... A cholera jasna... nic nie moge zminić. Przepraszam Panie Boże. Wiem, nie powinnam tak mówić... To się wymsknęło. Rozdział 33 Blondyn obudził się z niezbyt długiego snu. Chciał położyć rękę na łóżku, ale zamiast satynowego materiału poczuł czyjąś skórę. Od razu otworzył oczy. Ujrzał, że leży na blondynkce, a raczej w niej. Wieczorem nie wyjął swojego członka, ale najwidoczniej obojgu to nie przeszkadzało. Uśmiechała się lekko przez sen i wyglądała niewinnie. Ale ona wyglądała tak tylko w czasie snu. Każdy kto ją poznawał myslał, że to anioł, bo nie można zaprzeczyć, faktycznie tak wyglądała, ale w środku... Była istnym demonem. Ale... Lucyfer też przecież kiedyś był aniołem i to tym najpiękniejszym. Nie powinno się oceniać książki po okładce. Ta okładka była wyjątkowo piękna, ale po przeczytaniu pierwszego zdania, każdy rezygnował, tylko nie on. On w tej okropnej książce coś widział. I na początku nie chętnie,ale zaczął ją czytać, podobnie jak jej wszyscy znomi, któzy z nią wytrzymali. Kaulitz potrząsnł ją lekko, gdyż chciał wstać, ale nogi blondynki, zaplecione wokół jego bioder mu to uniemożliwiały. Ona uchyliła lekko powieki i nieprzytomnie spojrzała na towarzysza. Przetarła piąstkami oczy i ziewnęła. Tom musnął jej usta na powitanie. -Dzień dory pani... Czy moze mnie pani łaskawie póścić?- zapytał unosząc zabawnie brwi. Blondynka oblizała wargi i pokręciła przecząco głową. Zmarszczyła nosek i objęła go w pół. Przyciągnąła go do siebie nie spodziewając się, że przez to chłopak się w niej poruszy. Syknęła gdyż zabolało ją okropnie. Poczuła jakby wkładał w nią ktoś coś ogromnego i okropnie nieprzyjemnego. Zacisnęła mocno powieki. Tom spojrzał na nią i przygryzł dolną warg. Nie spodziewał się, że go przyciągnie do siebie, więc w żaden sposób nie mógł ostrożnie przysunąć się do niej. Położył dłoń na jej podbrzuszu delikatnie go masując. Zwilżył językiem wargi i złożył na jej ustach zachłanny pocałunek. Wsunął w jej usta język czekając na odzew blondynki. Ona mimo iż sparaliżowana bólem, oddała pocałunek. Na początku dośc niepewnie i nieporadnie, ale z czasem coraz zachłanniej i umiejetniej. Robiła wszystko aby nie czuć bólu. Kaulitz przejechał dłonią wdłuż jej tali zatrzymując się przy biodrach. Skierował swoje palce w kierunku kobietości dzieczyny. Dotknął opuszkami łechtaczki dziewczyny przez co przeszła przez nią lekka fala dreszczy. Zaczął drażnicz łechtaczkę palcami, a Charlotte coraz zachłanniej całowała. Gdy chłopak poczuł, ze może się w niej swobodnie poruszać, wysunął się deliktanie tak, aby nie sprawić jej bólu. Nie było to dla niego nic trunego, w końcu uprawiał seks tyle razy, że wiedział kiedy dziewczynę boli, a kiedy nie. Położył się obok nie zaprzestając pocałunku. Blondynka przekręciła się na prawy bok i przysunęła się do Toma, kładąc dłoń na jego klatce piersiowej. Oderwali się od siebie z wielkimi uśmiechami na twarzy. Charlotte wstała z łóżka czując lekkie skórcze. Pociągnęła za rękę Toma i razem udali się do łazienki. Tam po raz kolejny dali ponieść się pożądaniu, znów się połączyli, znów byli w swoim żywiole, znów byli parą Hoffmann&Kaulitz... Kiedyś zrozumieją, że seks to nie wszystko, ale teraz... niech sobie na to pozwalają. Przecież niedługo to się skończy... I mimo , iż oni raz potrafią więcej niż wszyscy Niemcy razem wzięci, to w pojedynkę... nie potrafią nic. Ona jest jedynie seksowną nastolatką, która uwodzi facetów, a on idelnym mężczyzną, panem kobiecych serc... Nic po za tym. Tylko przy sobie stają się inni. Może jeszcze bardziej cyniczni i egoistyczni, ale prawdziwi... Jak był mały mama opowiadała mu różne bajki, ale żadna z nich nie była tak mało prawdopodobna jak jego życie. Nie wiedział właściwie po co żyje... Rodzice mieli go gdzieś, ukochana była z innym, a on zaspakajał swoje potrzeby seksualne pieprząc się z bliźniaczką idealnej kobiety. To jak nienawidził Toma Kaulitza nie dało się opisać słowami. To co czuli antyfani zespołu muzyka, to nic w poruwnaniu z jego odczuciami. Obwiniał go o wszystko. O to, że Charlotte z nim nie jest, że Caroline nie jest tak doskonała, a nawet o to, że ojciec nie chce go znać. Chłopak darzył Kaulitza tak szczerą nienawiścią, jak Lottę miłością. Ale on nie wiedział, że Lotty wcale nie kocha... Więc czy to oznacza, że wcale nie nienawidzi Kaulitza? W jego mniemaniu to nie możliwe. Westchnął cicho i spojrzał na śpiącą obok blondynkę. Nie byli ze sobą, ale uprawiali seks. Jedyne co ich tak naprawdę łączyło to ich wspólny plan. On chciał go zrealizować, mimo początkowych wątpliwości, teraz był pewny, że tego chce. Z każdym razem jak spotykał się z Charlotte na "przyjacielskiech" spotkaniach coraz bardziej. Rozmawili na nich, żartowali, a on podziwiał jej urodę... napawał się pięknem. Chciał ją mieć tylko dla siebie. Wiedział jednak, że jeżeli plan ma wypalić, musi się opanować. Zdobyć jej zaufanie, a potem w odpowiedim momencie pocieszyć. Tylko tyle leżało w jego rękach, resztę na głowie miała Caroline. Ona musiała wykonać większośc planu. Zadbać o to, aby Tom faktycznie zdradził Charlotte z nią... Car wiedziała, że zwykła zdrada nie poruszy jej bliźniaczki. Co najwyżej wydrze sie na niego, ale nic po za tym. Znów się zejdą i będą się pieprzyć do upadłęgo. Ją najbardziej zaboli jeżli Kaulitz ją zrdradzi z jej bliźniazką. Musiała tylko nakręcić film. Ale... to już nie było jego zmartwieniem. On miał jedynie przygarnąć w ramiona biedną, pokrzywdzoną Chalotte. Dalej musi radzić sobie sam. Caroline będzie miałą to, co chciała. Prześpi się z Tomem i rozwali związek Kaulitzów, a on bedzie miał swoją miłość... Bo był pewien, że kocha ją nad życie... Bzdury! Nie kocha jej. Gdyby wiedział co to miłości, to nie robiłby jej tego. Przecież wie, jak dużo Kaulitz dla niej znaczy. A on chce jej to wszystko zabrać. Brutalnie odebrać nie zważając na konsekwencje. Nie obchodzi go to, że ta dwójka nastolatków ucierpi na tym cholernie. On nie wiedział jak będą tego konsekwencje... On nie wiedział, że Caroline nie jest zła Sama nie wiedziała czy ktoś po prostu chciał z niej zadrwić, czy już kompletnie pogrążyć... Miała taki żal do Ashley. Tyle lat były najlepszymi przyjaciółkami. Wspólne spacery, rozmowy. Wiedziała o niej wszystko. O tym, że podkochuje isę w Billu, że nienawidzi Vanessy, że mysli, iż Charlotte nie jest taka zła. Znała ją lepiej niz blondynka sama siebie. Ale nie... jej byłej przyjaciółce zachcialo sie pomóc panience Hoffmann. Ona tego nie popierała. Nie wierzyła, że Lotta tak nagle może się zminić. Nie wiedziała nic o gwałcie... Potem jej przyjaciółka nagle zniknęła, a ona z gazety dowiedziała się , że jest w ciąży. A teraz, jakby tego było mało spotyka na drodze Davida Hoffmanna. Od zawsze się w nim podkochiwała. Wiedzieli o tym wszyscy, po za nim. Na jej widok uśmiechnął się szeroko i zaprosił do kawiarni. Pytał co u niej, jak tam na prawie, a biedna Andrea nie wiedziała co odpowiedać. Nie widziała go od czerwca... Zminił się, wymężniał... Siedziała zaczarowana. Nie zwracała uwagi nawet na małą towarzyszkę Hoffmanna, która zajadała się lodami czekoladowymi. David także był wyraźnie zaintrygowany Andreą. Nie zwracał nigdy na nią uwagi, ale gdy zobaczył ją na tej ulicy... Coś w nim drgnęło. Po tym co ostatnio przechodzi musi znaleźć coś co unormuje jego życie. Być może to Andra mu w tym pomoże? Uśmiechnął się do niej słodko, kiedy zagapiła się i zamiat lody znaleźć sie w jej buzi, wylądowały na nosie. Przejechał palcem po jedzeniu, a nastepnie zlizał je z palca. Po chwili musnął ustami jej nosek, zbirając resztkę lodów z jej ciała. Blondynka przymknęła oczy i rokoszowała się tą chwilą. Kiedy poczuła oddech chłopaka na swoich ustach zamrła. Przysunęła twarz do niego i nawt nie wiedziała kiedy, ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Dłoń Hoffmanna wylądowała na jej policzku. -Nie chciałabym wam przeszkadzać...- dopiegł ich głos słodkiej czterolatki, który sprawił, że niechętnie się od siebie odsunęli. Na twarzy Davida widniał uśmiech, za to na licach Andrei szkarłatne rumieńce. Zaśmiał się lekko widząc speszenie dziewczyny. Uśmeichnął sie do niej czule. Spuściła wzrok i przygryzła warge. Poczuła, że David kładzie swoją dłoń na jej. Zadrżała lekko. Po chwili ich palce splotły się, a porozumiewawcze spojrzenia załatwiły całą sprawę. Wielkie uśmiechy i wszystko jasne-...ale zjadłam swoje lody i mi się już nudzi. A i jeszcze coś.. jak już wylądujecie w łóżku to używajcie prezerwatyw. Tak mi mówił Andreas. Bo inaczej albo sie czymś pozarażacie, albo ona-wskazała na blondynkę, która siedziała z lekko rochylonymi ze zdziwnienia ustami-... zajdzie w ciąże i wtedy to już jesteście wkopani. A najgorzej jakbyście się nie kochali, tylko tak jak kiedyś podobno Tom i Charlotte robili to dla przyjemności. Ja tam niewiem czy to przyjemne jak ci coś wkładają w pochwę. To chyba boli. No w każdym bądź razie panie na filmach, które oglądam z Andreasem, Billem, Tomem, Davidem, Gustavem i Georgiem okropnie krzyczą. Ale po jaką cholerę to robią? Głupie te baby. Bo facet chce sobie kutasa powsadzać, to one zaraz dają... Phi... No, ale ja was ostrzegam. Bo potem nie mam zamiaru słuchać jak Lotta mi mówi, ze jest za młoda, żeby zostawac drugą ciotką, bo Bill uparcie twierzi, że dla Dolores ona też bedzie ciocią. Ja to nie wiem jak. Z nich kurwa taka rodzina, że chuj. Normalnie piąta woda po kisielu. Jedyne co ich łączy to Adam i Ewa. No, ale od Billa strony to już szybciej, bo jak się kiedyś Charlotte z Tomem pobiorą, to bedzie już ta ciocią. Ale zanim oni się pobiorą to Ashley i Bill bedą mieli już ósme dziecko... Tak więc... Prezerwatya... To jest to o czym musicie pamiętać- zakończyła i wystrzeliła pacem w górę. Mówiąc to wszystko sepleniła. Andrea siedziała i niewiedziała co powiedzieć, a David spojrzał na małą z rozbawieniem. -Taaak... zdecydowanie pozwalamy ci oglądac za dużo filmów dla dorosłych... No...i Andreas za dużo czasu z toba przebywa... -mruknął i pokręcił z rozbawiebiem głową. W odpowiedzi otrzymał uśmiech. Nie do końca wszystkie zęby były na swoich miejscach, ale mimo wszystko uśmieszek miała słodki. Andrea od razu ją polubiła... -No, Hoffmann, no... - mruknął trącając nosem jej policzek. Zmierzyła go wściekłym spojrzeniem. Usiadła na stole kuchennym ze skrzyżowanymi na piersiach dłońmi. Dredowłosy chłopak rozszerzył jej nogi i ustał między udami ojemując blondynkę w tali. Oblizywał co jakiś czas wargi lub bawił się swoim lipercingem. Wiedział jak to działa na jego dziewczynę, po za tym wczoraj sama wyznała, że nigdy mu sie nie oprze... I zawsze mu ulegnie. Czemu teraz miałaby tego nie zrobić.- No weź... inaczej zero sexu przez pół roku- zagroził i przejechałpalcem po jej wargach. Zdawał sobie sprawę, że dla niej tak długi odcinek czasu bez uprawiania seksu, to jak nie jedzenie przez rok.Przełknęła ślinę,ale po chwili spojrzała na Toma. -Ty sam nie wytrzymasz, Kaulitz, więc mnie tu nie szantażuj- zaśmiała się drwiąco. On spojrzała na nią w tym cwanym uśmiechem, który uwielbiała -A kto powiedział, że nie znajdę sobie kogoś kto przez te pół roku bedzie mnie zaspokajał. Nie jedna oddałaby wszystko, żeby zrobić mi loda- uśmiechnął sie wrednie. Spojrzała na niego jak na idiotę. Odepchnęła Toma od stołu, a sama z niego zeskoczyła. -Więcej szczegółów znać nie chcę, a jak już jakaś lafirynda nie będzie miała zamiaru robić ci dobrze, bo dojdze do wniosku, że takiego chuja- wskazała na jego krocze ukryte pod materiałem bokserek- nie warto nawet dotykać, bo jest tak mały, ze wsadzi go sobie całego razem z jądrami, to ja nie bedę na ciebie czekała. Bo też nie mam zamiru tego dotykać- warknęła i wbiegła schodami na górę. Wnerwiony Kaulitz wszedł za nią. Nie znosił kiedyś ktoś mówi, śe nie umie graś na gitarze, bądź też, śe ma mały sprzęt, lub co gorsza jet kiepskim kochankiem. Wszedł do sypialni blondynki. Lotta leżała na łózku i wpatrywała się w biały sufit. Usiadł na niej okrakiem. Przygwoździł jej ręce do poduszki. -Ja i tak wiem, ze kłamiesz, bo wczoraj mi powiedziałaś, ze uwielbiasz mojego kutasa, ale mój kolega chyba się na ciebie obraził. Chyba będziesz musiała go ładnie przepraszać-uśmeichnął się chytrze i oblizał wargi. Charlotte spojrzała na niego obojętnie.Wiedziała, że to co wczoraj powiedziała Tomowi się na niej zemści, ale wcale tego nie żałuje. Powiedziała najszczerszą prawdę... -Coś ci się chyba przyśniło, ja nic nie mówiłam, musiałe się po sexie nieźle zmęczyć i coś ci się wydawało- prychnęła, choć doskonale znała prawdę. Nie miała jednak zamiaru odpuszczać. Co to, to nie. -Wiesz co, Hoffmann... Gdyby nie to, że mnie kochasz, to bym Cię już dawno zabił- westchnął cicho i pokręcił z desprobatą głową. -Pf.. też mi coś... Kocham cię... chyba źle spałeś- warknęła. Tom zaśmiał się i polizał jej dolną wargę. Mruknęła cicho. Wpił się w jej usta., deletkując się samkiem malinowego błyszczyka. Kiedy skończył odsunął sie z wysoko uniesioną brwią.- No dobra... to akurat prawda, kocham cię, cholero jebana, no... -No i widzisz... jest jeszcze taki bunus, że ja kocham ciebie i już zabić cię nie moge- zaśmiał się i puścił nadgarstki blondynki.- A teraz buzi na zgodę..- złożył usta w dziubek.Blondynka zaśmiała się cicho i musnęła usta chłopaka. Wsunęła mu język do buzi rozpoczynając walkę. Zawsze tak było. Nigdy ich języki nie chciały pięknie razem wirować w tańcu. Kłóciły się, biły, jakby chciały pokazac kto tu rządzi. Przez to pocałunek był wyjątkowo ostry.A dzięki zachłanności dodatkowo nieprzywoity.- Mojego kolegę przeprosisz później-wyszczerzył zęby... Charlotte pokręciła jedynie głową... Wariat. I tyle na ten temat. Głosuj (0) |