Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział 37&38

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

Mój profil

mój avatar

archiwum

    2009
    Marzec
    Styczeń

linki

    Rozdział 1-4
    Rozdział 5-8
    Rozdział 9-12
    Rozdział 13-16
    Rozdziały 17-20
    Rozdział 21-24
    Rozdział 25-29
    Rozdziały 30-33
    Rozdział 34-35
    Rozdział 36
    Rozdział 37&38

ulubieni



Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 10698 osób

Powered by blog 4u

tokiohotelowo.



Rozdział 37&38

Byłoby wcześniej gdyby nie moje lenistwo. :/
Rozdział mam napisane do 49, więc spokojnie...
Problem jedyny polega na tym, ze nie chce mi się
poprawiać błędów.
Chwilowo nie mam Worda, więc literówek może być sporo. :(
Przepraszam za to i zapraszam. :*


Rozdział 37

Wbiegli do domu potykając się o własne nogi. Nie byli pijani, ale napaleni, jak jacyś gówniarze. Blondynka w samochodzie kokietowała chłopaka na każdym kroku, a on zamiast patrzeć na drogę, jak zaczarowany wpatrywał się w zgrabne uda i jędrne piersi. Gdy tylko zaparkował na podjeździe nie patrząc na nic wciągnął ją do domu. Przyparł do ściany w przedpokoju i kopnął drzwi, aby je zamknąć. Ona oblizała lubieżnie wargi i czekała, aż Kaulitz zachłannie się w nie wpije, ale on spojrzał na nią z cwanym uśmieszkiem i odsunął się. Wiedział, że kiedy jest napalona potrafi być nieprzyjemna. Ale on to chciał odczuć na swojej skórze tak, jak to już czuł miliony razy. Chciał widzieć w jej oczach wściekłość pomieszaną w iskierkami pożądania; chciał patrzeć na sprawne i zadbane dłonie blondynki, które z natarczywością i niecierpliwością zdzierały w niego ubrania. Nie wiele się i tym razem pomylił. Popchnęła go na przeciwległą ścianę i mocno przywarła do malinowych warg. Kolczyk przyprawiał ją o zawroty głowy. Działał jak kubeł lodowatej wody w gorący dzień. Wsunęła mu drapieżnie język do buzi. Pomógł jej i wraz ze swoim językiem sprawiał przyjemność. Był jednak przy tym tak mozolny, że musiała mocniej do niego przylegnąć, tak, że czuł na sobie ciężar jej ciała, jakby chcąc mu pokazać, że ma być ostrzejszy. Zwinnie zdjęła z jego głowy czapkę i rzuciła gdzieś za siebie nie odrywając się od ust blondyna. Miała na niego cholerną ochotę. Nie obchodziło ją to, czy on tego chce. Jeśli będzie musiała, to go nawet zgwałci.
A ja podejrzewam, że by mu to nawet niespecjalnie przeszkadzało...
Niby wiedziała, że on się nią bawi, jak zresztą zawsze, ale doprowadzało ją to do takiego stanu, że mógłby od razu w nią wchodzić, bez gry wstępnej. On ją rozpalał. Szalała widząc jego arogancję i przesadną pewność siebie. Tak jak u innych ją to odrzucało, tak u niego przyciągało. On był jej panem. A ona to do cholery jasnej wiedziała! A najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że dobrowolnie się na to godziła. Była przecież na tyle silna, by się od niego odsunąć i zacząć samemu kierować własnym życiem. Ale nie chciała tego. Uwielbiała być marionetką w tych dużych, cudownych dłoniach, które tyle razy sprawiały jej przyjemność. Oderwała się od niego i z szaleńczym uśmiechem pociągnął za sobą. Wbiegła po schodach, ciągnąc za sobą Toma. Widząc jego mozolne ruchy miała ochotę kopnąć go w ten seksowny tyłek, jednak się powstrzymała. Stanęła przy drzwiach do sypialni i spojrzała figlarnie na Kaulitza. On nie bardzo wiedząc o co jej chodzi przystanął. Stracił wtedy też orientację i nim się obejrzał był przyparty do ściany i bez koszulki. Gdy spostrzegł co się dzieje, Lotta zdejmowała mu już spodnie i dobierała się do bokserek. Była napalona jak rzadko kiedy. Pomyślał, że te dwa drinki, które była zmuszona wypić, albo były za mocne, albo był w nich jakiś afrodyzjak. Klęknęła przed nim, a on zdziwiony ujrzał, że jego członek stoi dumnie ukazując się w całości. Wiedział, że drapieżna i nieokiełznana Charlotte działa na niego, ale nie wiedział, że aż tak. Jęknął i oparł się bardziej o ścianę, kiedy poczuł jak ona bierze go do ust. Zacisnął piersi i zaczął głośno oddychać. Gdy poczuł ja zaciska na nim zęby, pisnął. Czuł, ze jeszcze trochę i dojdzie. Zacisnął wargi i uderzył pięściami o ścianę. A Lotta cieszyła się widząc jego reakcję, ale zamierzała go ukarać. Kiedy on spojrzał na nią dając wyraźnie do zrozumienie, że sekundy dzielą go od orgazmu wyjęła członka z ust i mocno nacisnęła na jego trzon. Przez to nasienie się oddaliło, a chłopak czuł się, jakby zaraz miał wybuchnąć. Ból w jądrach był nie do zniesienia. Charlotte podniosła się i zaczęła zachłannie całować jego szyję i tors. Po chwili wessała się w szyję pozostawiając na niej czerwony ślad i zadowolona pociągnęła go za rękę do pokoju. On z lekkim grymasem bólu ruszył za nią. Gdy tylko przekroczyli próg sypialni popchnęła go na wielkie łoże, a on opadł na poduszki. Spojrzał zdumiony na blondynkę, która seksownym krokiem podeszła wieży. Z głośników dało sie usłyszeć piosenkę Black Eyed Peas - Dirty dancing. Zaczęła zmysłowo poruszać biodrami. Śpiewała razem z BEP.
- Yo, you hear 'em sirens
I know you hear 'em
Don't get scared
It ain't five-o (naw)
That's the funk yo (yeah)
Don't act like you didn't know (hun)
It's just the way it goes (yeah)
When you messin' with the funk (yeah)
You bumpin' in the trunk (yeah)
You it's what you want (yeah)
So just bump, the bump, da-bump
Bump, bump, bump it up
Weszła na łóżko i ustała nad Tomem. On oblizał wargi, kiedy znów zaczęła poruszać się w swoim własnym rytmie. Nachyliła sie na nim i zaczęła śpiewać w prost w jego usta, doprowadzając go do szaleństwa.
- Bounce boo, to the boogie that be
You know I
Want you to come boogie with me
We can
Dip left, slide right, all night
It's time to be wild, freestyle
It's on and poppin'
Ain't no stoppin'
Us from rockin'
>From tonight till ten o'clockin'
In the morning
Got neighbors knockin' (sign 'em now)
Fuck 'em go call them cops and
Watch 'em kids walk and start boppin'
Heads to what that DJ droppin'
He play funk punkin', hip-hoppin'
Breakin' laws, yeah culture shockin'
We be pop lockin' and moshing
I get down and groove to cuts (yeah)
Check mark on all groovin' butts
Now days cats is scared to dare (that's right)
This beat plays, whoo
Here's my chance
Come on girl let's go out there
Dance on the floor, haaaa??

Zsunęła z ramion ramiączka czarnej sukienki, która i tak nic nie zasłaniała i zrobiła piruet, po czym stanęła między jego rozchylonymi nogami i zaczęła powoli zniżać się do dołu. W końcu oparła się rękoma o uda chłopaka. Zdjęła przez głowę sukienkę i ponownie się podniosła stając tyłem do Toma. Rzuciła sukienkę i zaczęła kręcić biodrami, a widok jej ciała ukrytego za cieniutkimi stringami i prześwitującym, koronkowym stanikiem sprawił, iż głośno przełknął ślinę. Stała tyłem do niego, ale to wystarczyło by wziął do reki swojego penisa i zaczął się pieścić. Odkręciła się w jego stronę wciąż kręcąc biodrami. Kiedy zauważyła dłoń chłopaka na swoim przyrodzeniu nachyliła się nad nim i szepnęła do ucha łapiąc za jego rękę.
- Nie dobry chłopczyk. Nie wolno się samemu zadowalać - wręcz jęknęła i zdjęła jego dłoń z członka. Otarła kobiecością o stojącego penisa, a on jęknął cicho. Złapała wcale nie małego kolegę w dłoń i zaczęła nią poruszać. Widząc błogi wyraz twarzy kochanka zacisnęła na trzonie rękę, a Tom zawył z bólu. Wszystko w nim pulsowało i chciał już skończyć, ale blondynka sobie tego nie życzyła. Chciała go męczyć jak najdłużej się tylko da. Podniosła się i uśmiechnęła. Piosenka zmieniła sie na My hump także BEP. Uśmiechnęła się do siebie i zaczęła kręcić biodrami. Kusiła Toma cholernie. Kiedy zobaczył, że sięga do zapięcia od stanika zagryzł ze zniecierpliwieniem wargę. Gdy zsunęła ramiączka, stanik opadł na jego uda, a on nie wytrzymując dłużej rzucił go gdzieś na bok i przyciągnął do siebie dziewczynę. Zupełnie się tego nie spodziewając padła na chłopaka nie mogąc jakoś powstrzymać upadku. Runęła na niego całą swoją wagą, ale on zdawał sie tego nie odczuć. I choć wystające kości mocno go ugodziły, to miał to gdzieś. Zachłannie zaczął całować wargi blondynki, a ona zrezygnowała i oddała pocałunek. Przejęła po chwili inicjatywą i zaczęła ocierać sie kobiecością o jego nabrzmiałego członka. Jęknęli oboje. Jedna dłoń chłopaka powędrowała za sznurek stringów i zwinnym ruchem zsunął je z tyłka blondyny. Kiedy zabrakło materiału poczuła doskonale jego członka. Od razu nakierowała go ręką na swoją pochwę i nabiła się na niego. Jęknęła głośno. Coraz mocniej opuszczała sie w dół, aż w końcu usiadła na jego udach. Opadła na jego klatkę piersiową i głośno odetchnęła. Poczuła, że dłonie Toma łapią ją za biodra i mocniej do siebie dociskają, a potem wypychają w górę. Mruknęła, a czując usta chłopaka na swoich podskakujących w rytm stosunku piersiach wydała z siebie jęk. Odsunęła jego wargi od siebie i wpiła się w nie. Ruszając biodrami jednocześnie wirowała językiem w jego ustach. Po jakimś czasie przewrócił ją na plecy. Pochylił się i zaczął kolejno całować szyję, piersi i brzuch. Wyszedł w niej i nachylił się nad kobiecością. Jej soki wypływały z niej, a Tom wpił się w wargi sromowe, przez co aż wyrzuciła biodra do góry. Szybko oddychała czując w sobie język chłopaka. Wirował nim zawzięcie doprowadzając blondynkę do szału. Jęczała i wiła się, a on nie zamierzał przestawać. W końcu kiedy jej oddech stał się nierównomierny i odkrył, że niewiele brakuje jej do orgazmu, wszedł w nią z niepowtarzalnym jękiem. Wbiła mu paznokcie w kark i wystarczyło kilka ruchów, aby osiągnęła upragniony szczyt. Wygięła się w łuk a biodra wyrzuciła do góry. Chłopak szczytował kilka sekund po niej wylewając w nią spermę i opadając na blondynkę całym ciężarem. Razem ledwo łapali oddech. Dziewczyna przyciągnęła do siebie Toma i drapieżnie musnęła jego wargi w podziękowaniu, a on zrobił jej na szyi malinkę, taką jaką ona pozostawiła u niego. Położył się obok ciągnąc na siebie dziewczynę. Ułożyła głowę na jego klatce piersiowej i odkryła, że ich serca biją w tej samym rytmie. Pogładziła dłonią tors chłopaka, a ten uśmiechnął się nikle. Musnął jej czoło i objął ramionami.
-Nie masz jeszcze zamiaru iść spać, hę?- mruknął i uniósł do góry brwi.- Chodź pod prysznic. Wiesz jak to mnie kręci- jęknął cicho i oboje wstali.

- Po jutrze wyjeżdżasz - mruknęła rysując palcem na jego klatce piersiowej wzroki. Siedzieli razem w brodziku, gdzie przed chwilą odbyli kolejny stosunek. Nie patrzyła mu w oczy. Nie chciała pokazać, że nie chce tego; że będzie cholernie tęsknić. Oparł swoje czoło o jej i musnął delikatnie rozchylone wargi. Dłońmi gładził plecy.
- No... - westchnął. On też nie chciał jej zostawiać. Wolał pieprzyć się z nią cały czas. Niestety. Kochał muzykę i i wiedział, że będzie musiał poświęci wiele. Ale nie chciał,. żeby była to Charlotte. A najbardziej denerwowało go to, że ona nie chciała z nim pojechać - Jedź ze mną. Przecież ja zestresowany koncertami będę musiał jakoś rozładować napięcie, a seks to najlepszy sposób. Chyba nie chcesz, żebym to robił z jakąś pierwszą lepszą laską, co? - próbował ją wziąć na zazdrość.
-Tak jakby to było czymś nowym... - prychnęła, jednak wizja Toma i jakiejś laski sprawiała, że chciała z nim jechać. Ale studia. Nie porzuci ich, bo Kaulitz potrzebuje zabawki erotycznej - Przecież i tak pieprzysz wszystkie. Jedna, czy dwie więcej, jaka różnica - warknęła i próbowała się podnieść, ale skutecznie ją przytrzymał - Puść mnie do cholery jasnej - krzyknęła, ale widząc jedynie rozbawienie na twarzy Kaulitza naburmuszona skrzyżowała dłonie na piersiach. Zgiął nogi w kolanach, przez co zsunęła się na jego biodra i oparła plecami o kolana.
- Zazdrośnica - zaśmiał się, ale widząc minę blondynki przestał, choć uśmiechał się dalej. Pogładził delikatnie jej brzuch, który zdawał sie być chudszy niż ostatnio. Kości jeszcze bardziej wystawały co nadawało tej buntowniczej osóbce pewnego rodzaju kruchości - I jeżeli to miała być aluzja, że cię zdradzam, to się wypchaj - mruknął zabawnie, a ona przygryzła wargę. Chciała mu zadać pytanie, po którym nie wiedziała czy wybuchnie ze złości, czy wręcz przeciwnie.
- Toom... - mruknęła cicho, a on wiedząc, że jeśli użyła jego imienia, to chce go udobruchać, spojrzał na nią unosząc wysoko brwi -Nie obrażaj się i powiedz mi prawdę... Z iloma mnie zdradzałeś? - spytała, a go zamurowało. Powiedzieć, nie powiedzieć... Dobra... powie.
- Z... kilkunastoma - zagryzł nerwowo wargę.- Ale przyznaj, że nie byłaś święta.
- No - mruknęła rozbawiona - Ale już cię nie zdradzam i jestem grzeczna- uśmiechnęła się, choć uśmiech zszedł z jej twarzy kiedy pomyślała o Billu - Ale za jedną zdradę mnie zabijesz - jęknęła mocno się w niego wtulając. Wiedziała, że po tym co mu powie, będzie chciał ją zabić - Bo ja robiła to też z - tu mocniej go do siebie przytuliła i musnęła delikatnie szyję - z Billem - dokończyła, a kiedy chłopak gwałtownie drgnął zamknęła oczy. Mocno go ściskała bojąc sie jego reakcji. A do niego dopiero po kilku sekundach dotarło to, co mu powiedziała. Odepchnął ją od siebie.
- Że co? - krzyknął i gwałtownie wstał. Spojrzał na nią z nienawiścią w oczach, ale również smutkiem i bólem. Bo to, że dwie najukochańsze osoby go zdradziły sprawiło, że serce mu pękło, a on sam już bardziej nie wiedział czy jest zły, czy raczej zawiedziony. Wyszedł z łazienki i prawie biegiem wszedł do sypialni. Szybko ubrał bokserki szukając wzrokiem bluzki. Kilka sekund po nim wbiegła blondynka. Przytuliła go od tyłu. Jej oddech był niespokojny, a wargi zaciśnięte - Nie dotykaj mnie - syknął odpychając ją od siebie - Brzydzi mnie twój dotyk, rozumiesz? Nigdy więcej mnie nie dotykaj. Jesteś zwykła szmatą. Lepiej od ciebie prowadzą się prostytutki, bo one zarabiają tak na chleb, a tobie chyba dawanie dupy każdemu sprawia przyjemność. Jesteś okropną dziwką. Jak mogłaś mnie zdradzić z moim bratem. I co, może był ode mnie lepszy, tak? Jeden Kaulitz ci nie wystarczał, musiałaś mieć dwóch. No tak, co to dla Charlotte Hoffmann. Ale ja ci coś powiem. Jesteś dziwką, szmatą i kurwą. Brzydzę się tobą. Napawasz mnie odrazą. Miało cię już tylu, że aż mi niedobrze jak pomyślę, że ja też w tobie byłem - krzyczał ubierając spodnie i dalej nie mogąc zlokalizować bluzki. W pewnym momencie zobaczył ją i wciągnął na siebie. Spojrzał wtedy w oczy blondynki i kiedy ujrzał, że są zaszklone dodał - Ale jedno mnie boli najbardziej. Że mimo wszystko ja dalej tak cholernie cię kocham - jęknął i wyszedł trzaskając drzwiami.
45 %nienawiści
50% miłości
5% pożądania

Ona opadła na podłogę i wybuchnęła głośnym płaczem. I po jaką cholerę mu to mówiła?! Po to, żeby dowiedzieć się od osoby, którą kocha, że jest nic nie wartą dziwką? Tyle razy powtarzał, że ma w dupie to co mówią inni. A oni mimo iż podziwiali Lottę, to jednak sądzili, że jest łatwą szmatą. On zaprzeczał. A teraz sam to powiedział - prosto w oczy. Wiedziała, że jest suką, ale nie dlatego, że dawała wszystkim, ale dlatego, że zdradziła Toma. Bo on na to nie zasługuje. Ona za to jak najbardziej. Nic nie warta szmata. Zaszlochała głośno kuląc się na podłodze. Nie miała siły nawet nic założyć. Na czworaka podeszła do szafy, z której wyjęła koszulkę Toma. Przytuliła ją mocno do siebie jeszcze mocniej płacząc. Słone łzy wsiąkały w koszulkę. Czuła jego perfumy, które były tak intensywne, że mimo prania wciąż było czuć. Tak je uwielbiała... Mogła godzinami wdychać tą cudowną woń. Tulić go i całować... Ale teraz? Teraz nie wiedziała czy kiedykolwiek go jeszcze przytuli. Doczłapała do ściany i oparła się o nią drżącymi plecami. Ciągle szlochała, a łez zdawała się wylewać hektolitry. Nie przejmowała się tym. Płakała bo zdradziła. Płakała, bo zawiniła. Płakała, bo straciła jedyną osobą, która ją naprawdę kochała mimo wszystkich wad, która wiedziała o niej więcej niż własna matka. Go jedynego kochała. Pustym wzrokiem spojrzała na zmiętoloną pościel, na której nie całą godzinę temu uprawiali dziki i namiętny seks. W tym miejscu doprowadzał ją do rozkoszy. Wcisnęła na siebie koszulkę Toma i na drżących nogach podniosła się. Powoli wyszła z pokoju i zaczęła schodzić po schodach. Na nich tyle razy ją gonił i przedrzeźniał lub wyznawał miłość. Każdy stopień miał swoją historię. Zajrzała do salonu i i zobaczyła kanapę, na której tyle razy szczytowała za jego sprawą. Komodę, o którą opierał się całując jej wargi, stolik, na którym ją kładł. Fotel, na którym tulił ją do siebie. Weszła do kuchni. Tu był blat kuchenny, który nie raz dźwigał jej ciężar, w czasie gdy Tom ją doprowadzał do orgazmu. Stół, na którym także przeżyli nie jeden stosunek. Każdy kąt jej się z nim kojarzył. Na tym krzesełku jadł, do tej lodówki codziennie rano zaglądał, przy tej kuchence gotował jej zupy, najczęściej niejadalne. Uśmiechnęła się blado. Podpierając się o ściany wróciła do sypialni, gdzie od progu padła na kolana. Nie miała siły. Nic praktycznie nie jadła, jedynie piła wodę. Skuliła się pod ścianą i załkała po raz ostatni.

Rozdział 38

Wściekły przemierzał ulice Loitsche. Jak ona mogła mu to zrobić z jego bliźniakiem? Wiedział, że go zdradza, bo znał ją bardzo długo, ale to, że robiła to z jego własnym bratem go rozgniewało. Był pewien, że wina Billa była w tym nikła. Charlotte potrafiła kusić i jak chciała kogoś mieć, to zawsze go dostawała. Prędzej czy później, ale był jej. Jego bliźniak nie jest zapewne niczemu winien. To wszystko wina tej blondynki. Przymknął oczy zaciskając pięści. To co jej powiedział... On wcale tak nie myślał. Nie była dziwką i gdyby ktoś przy nim go tak nazwał, to by nie wyszedł z tego spotkania cało. Nawet teraz, kiedy był na nią maksymalnie zły dołożyłby temu komuś. Wszedł do klubu, gdzie dalej trwała impreza urodzinowa. Podszedł do baru i zamówił drinka. Gdy podeszła do niego jakaś laska próbował z nią gadać, ale jego myśli cały czas błądziły wokół jego blondynki. Spławił panienkę i sam wyszedł w klubu. Nie mógł już nawet spokojnie zarywać lasek! Powolnym krokiem szedł w kierunku jej domu. Nie mógł powstrzymać łez cisnących się do jego oczu. Ona była dla niego wszystkim. Łza spłynęła po opalonym policzku. Nie panował nad uczuciami. Wściekłość i żal. Nie wiedział co nim rządziło. Nawet nie zauważył kiedy dotarł do domu, z którego wybiegł ponad godzinę temu. Nie wiedział, że minęło tak dużo czasu. Powoli wszedł do środka. Nie słyszał żadnych odgłosów. Martwa cisza przeszywała dom. Skierował swoje kroki na schody. Po woli uchylił drzwi sypialni skąd słyszał ciche szlochanie.

Gdy drzwi się uchyliły skuliła się jeszcze bardziej. Ściskała mocno materiał koszulki. Wyglądała okropnie. Potargane włosy, za które co jakiś czas ciągnęła, rozmazany makijaż i ciało drgające lekko. Gdy ujrzała go w drzwiach zaszlochała głośniej, nie mogąc wytrzymać widoku ukochanej osoby, której nie mogła dotknąć, przytulić, pocałować. Chłopak stał przez chwilę wstrząśnięty widokiem Lotty. Nie wiedział jej w takim stanie nigdy. Nie spodziewał się, że to, co powiedział doprowadzi ją do tego. Powoli podszedł do niej. Położył dłoń na jej nagim kolanie. Ona spojrzała w jego duże, czekoladowe tęczówki z jakąś nadzieją. Nie czekając na żadną odpowiedź ujęła tę dłoń i ucałowała jej wewnętrzną część. Muskała delikatnie skórę. Po chwili wtuliła się w nią cicho łkając. Nie spodziewał się tego. Myślał, że wygarnie mu co o nim myśli, a ona łaknie jego bliskości i dotyku. Chce, aby był przy niej. Nie będąc pewnym czy sam tego chce klęknął obok niej i mocno objął. Ona zachłannie wręcz wtuliła się w ramiona Kaulitza. Szlochała głośno mocząc mu koszulkę. Pogładził ją delikatnie po plechach. A jej się przypomniały słowa Toma. Odsunęła się od niego i z jakimś lekiem oparła o ścianę. Jej łzy sprawiały, ze czuł się winny. Nie chciał, aby płakała. Nie mógł znieść widoku jej kruchego ciała, które całe drży. Znów przysunął się do niej, ale odsuwała się z każdym jego krokiem. W końcu spojrzał na nią pytająco, a ona oparła głowę na dłoniach skrzyżowanych na kolanach. Załkała cicho.
- Brzydzisz się mojego dotyku - załkała próbując złapać oddech - Proszę nie dotykaj mnie jeśli wiem, że przez to jest ci niedobrze - zakończyła znów szlochając. On spojrzał na nią przerażony i mocno przysunął do siebie mocno tuląc. Mimo tego, że próbowała się wyrwać mocno trzymał ją w ramionach. Gładził jej platynowe włosy. Nie mógł uwierzyć, że mówiąc to zadaje jej taki ból. Chociaż nie, doskonale to wiedział, ale wcześniej nie myślał o konsekwencjach. Chciał się w tamtej chwili wyżyć, pozbyć wszystkich emocji - Jestem nic nie warta dziwką i szmatą. Nie jestem godna tego byś mnie dotykał. Jestem kurwą... - wyszeptała. Nie miał siły dalej wyrywać się z jego ramion. Nie chciała. Tak bardzo pragnęła, aby ją tulił mocno, tak jak teraz. Musnął jej szyję, a ona zadrżała.- Nie całuj mnie proszę... Ja wiem, że to dla ciebie jest potworne. Nie sprawiaj mi takiego bólu - wyjąkała. Jej szloch rozniósł się po sypialni. Chłopak miał ochotę się zamordować. Doprowadził do takiego stanu kobietę, którą kocha bardziej niż własną matkę - Proszę, Tom... zostaw mnie w spokoju, lub potraktuj jak zwykłą szmatę. Uderz i odejdź. Ale nie rób mi tego, co robisz teraz. Nie dawaj tego ciepła i poczucia bezpieczeństwa, kiedy wiem, że to dla ciebie koszmar. Nie całuj mnie, bo wiem, że to wywołuje twoje obrzydzenie. Nie rań mnie jeszcze bardziej, proszę...- jęknęła bezsilnie. Tom załkał cicho. Łza potoczyła sie po jego policzku i spadła na jej głowę. Znów spróbowała się wyrwać - Nie płacz przeze mnie. Zostaw mnie i nie sprawiaj sobie samemu bólu... Wiem, że bardzo cię obrzydzam i mną gardzisz, więc zostaw mnie - szeptała nerwowo czując kolejne łzy na swojej głowie. On nie płakał dlatego, że było tak jak mówiła ale dlatego, że Charlotte tak przez niego cierpiała. Dlatego, że tak myślała...
- Boże... - załkał chowając twarz w jej włosach - Ja... ja... przepraszam. Nie myślę tak, kochanie - załkał mocniej ją tuląc - Nie mówiłem tego szczerze- wyszeptał. Ona na chwilę zamarła, ale po chwili znów zaczęła się szarpać. Myślała, że mówi to tylko po to, aby już nie płakała. Ale co go obchodzi jakaś szmata? Powinien ją olać i zostawić.
- Nie kłam - jęknęła cicho - Nie mów tak. Ja wiem, że myślisz, że jestem dziwką. I masz rację. Nie rań mnie bardziej i zostaw mnie już, Tom... Proszę Cię.- załkała, a on domyślił sie, o co jej chodzi. Ból sprawiała jej myśl, że robi to z obrzydzeniem. Sądziła, że potem pójdzie umyć dokładnie ciało, aby po jej dotyku nie został żaden ślad. Nie chciał sprawiać jej kolejnego bólu. Tu już nie chodziło o tą zdradę. Tu chodziło o nią. O jej uczucia. Zranił ją. Bardziej niż ona jego ładując się do łóżka jego bliźniakowi. Bo to jej kiedyś zapomni, ale ona jego słów tak łatwo nie wymaże z pamięci. Musnął jej czoło i podniósł się z podłogi, puszczając ją z uścisku. Posłał jej ostatnie spojrzenie i opuścił sypialnię. Usłyszał za drzwiami jak wybucha jeszcze większym płaczem, ale wiedział, że zawracając i tuląc ją do siebie zada jej większy ból, niż jeśli opuści jej dom. Tak też zrobił. Wsiadł do swojego Cadillaca i udał się do rodzinnego domu, gdzie jego pokój stał pusty.

Gdy tylko opuścił pokój zaszlochała głośniej. Doczołgała się do łóżka i podła na nie wycieńczona. Nie mogła znieść tego, że każdy dotyk jej skóry go obrzydza. Nie chciała wzbudzać w nim odrazy. Skuliła się na łóżku wtulając w poduszkę, która pachniała Tomem. Załkała cicho i zamknęła oczy. Zmęczony organizm domagał się snu, którego nie zaznał od dwudziestu godzin. Spojrzała na zegarek, który wskazywał szóstą rano i jęknęła cicho.
- Wszystkiego najlepszego, Charlotte - szepnęła sama do siebie, a łza potoczyła się po jej policzku. Rodzona matka mówiła jej, że koło szóstej nad ranem się urodziła. A było to dokładnie dziewiętnaście lat temu. Zamknęła oczy i w ciągu kilku minut zasnęła.

Wstając rano czuła się wyczerpana. Ledwo doszła do łazienki. Tam wzięła szybki prysznic, w czasie którego dwa razy płakała, przypominając sobie co się działo w tym brodziku wczoraj. Gdy wycierała swoje ciało ręcznikiem wyobrażała sobie, jakie budziłoby w nim obrzydzenie wycieranie jej mokrej skóry. Kiedy wysuszyła włosy założyła ciemne jeansy i czarny sweterek, który zazwyczaj nosiła w zimę. Nie malowała się, bo wiedziała, że makijaż ten się zmyje, kiedy tylko znów zacznie płakać, a robiła to średnio co pięć minut. Zrobiła sobie gorącą kawę i zasiadła w salonie. Beznamiętnie zaczęła przerzucać kanały w telewizorze. Słysząc dźwięk dzwonka poprawiła się delikatnie i otarła z policzków łzę, która powoli spływała. Do jej domu weszła cała gromadka ludzi. Wśród nich nie było jednak jej ukochanego. Spojrzała niepewnie na Billa, a on przemówił, wiedząc o co jej chodzi.
- Jest w domu. Musi się jeszcze spakować.
Kiwnęła lekko głową, chociaż wiedziała, że nie o to chodziło. Zawsze pakował sie na sam wieczór, w biegu. Teraz po prostu brzydził sie przekroczyć próg domu, który do niej należy. Wszystko tutaj musi mu ją przypominać. A tego na pewno nie chciał. Westchnęła cicho, a kiedy zauważyła jak mała Rachelle biegnie do niej potykając się o spodnie uśmiechnęła się lekko. Mała została na noc u Davida. Wskoczyła Charlotte na kolana i mocno się w nią wtuliła. Lotta oddała uścisk, ale zastanawiała się, czy mała też się jej brzydzi. A może każdy w kim przebywa nie chce jej dotykać, tylko udają takich miłych? Spojrzała na swoich znajomych rozwalonych w salonie i potrząsnęła lekko głową. Nie... Chociaż... Może jednak. Wtuliła twarz w puszyste brązowe włosy wychowanki i uśmiechnęła się czule. Rach była jej małą iskierką. Kochała ją jak córkę, mimo iż takową nie była. Musnęła mały nosek i słuchała o kolejnej wielkiej przygodzie Andreasa, jaką było wyjście rano po bułki. Znudzona miała ochotę zasnąć, ale wiedziała, że to ostatnie chwile z Hotelowcami, bo jutro rano wyjeżdżają. Uśmiechnęła się lekko do Ashley, która obserwowała ją podejrzliwie. Nie chciała po sobie pokazać, że coś jest nie tak, choć zauważyli to wszyscy. Po pierwsze... Nie było Toma, po drugie nie wyzywała wszystkich, po trzecie nie całowała sie z Kaulitzem, bo go nie było! Nikt jednak tego nie komentował. Byli naprawdę dobrymi przyjaciółmi...

Wkładał do torby kolejne rzeczy, które będą mu potrzebne w ponad miesięcznej trasie. Ubrania, kosmetyki... Wszystko układał dokładnie. Zawsze tak robił, ale teraz było to wręcz pedantyczne. Kiedy je już ułożył wyjął wszystko i z powrotem zaczął wkładać. Kiedy powtórzyło się to już piąty raz wściekły kopnął zamkniętą walizkę i opadł na łóżko. Tak bardzo chciał mieć teraz przy sobie blondynkę. Chciał, aby go przytuliła i mruczała do ucha, jaki z niego dupek. Ale nigdy nie mówiła tego szczerze. On za to wygarnął jej w twarz, że jest nic nie wartą szmatą. Uderzył pięścią bezsilnie w pościel. Podniósł się delikatnie. Spojrzał na zegarek. Bill i Ash zaraz powinni wrócić od Lotty. Odetchnął głęboko i zszedł na dół. Wsiadł do czarnego Cadillaca i odpalił silnik zastanawiając się co robić. W końcu zdecydował i ruszył na drugi koniec wsi.

Gdy wszyscy wyszli odetchnęła lekko. David wziął ze sobą Rachelle widząc w jakim stanie jest blondynka. Mogłaby jej przez przypadek dać do jedzenia szczoteczkę do zębów, albo pastę. Zagryzła delikatnie wargę, kiedy pomyślała o Dredowłosym. Nie przyszedł. Brzydził się jej. Nie chciał już jej. Odetchnęła próbując powstrzymać płacz, ale kiedy usłyszała, że samochód zatrzymuje się pod jej garażem, a jego kierowca wchodzi do domu nie wytrzymała. Załkała cicho. Wiedziała, że to on. Bo tylko on miał klucze od bramy. Schowała twarz w ramionach. Nie chciała na niego patrzeć, nie chciała go czuć. Chłopak podszedł do niej i delikatnie usiadł obok.
- Charlotte - zaczął,.ale mu przerwała.
- Nie... - jęknęła - Nie mów już nic więcej. Nie rań mnie proszę - załkała. On przusunął się do niej sadzając ją sobie na kolanach. Mocno objął jej drżące ciało i wyszeptał wprost do jej ucha.
- Przepraszam za to co powiedziałem. Ja kochanie wcale tak nie myślę... To było pod wpływem złości. I nie brzydzę sie tobą, a jedyny ból jaki mi sprawiasz, to tym, że płaczesz przeze mnie. Kochanie - ujął jej twarz w swoje dłonie. Mówił to wszystko czule. Z każdym jego słowem jej serce promienialo. Wątpliwości jednak były ogromne.
- Znów kłamiesz - załkała, ale on pokręcił przeczaco głową. Musnął jej usta.
- Nie jest mi wcale niedobrze. Kocham cię... rozumiesz to, skarbie? - mruknął całując jej sine usta. Oddała niepewnie pocałunek. Każda jej komórka chciała tego., poczuć to bezpieczeństwo. Wtuliła się w jego koszulę i schowała twarz w szyi- Przepraszam, kochanie. Nie myślę tak, uwierz mi - załkał.
- Nie przepraszaj. Powiedziałeś to, co myślałeś. Wiem, że jestem dziwką - załkała i mocniej go przytuliła. On odsunął ją od siebie, aby móc spojrzeć w jej szare oczy.
- Nie warz się tak nawet mówić. Nie jesteś dziwką. Jesteś moja, małą, kochną Charlotte. Nie pozwalam Ci tak na siebie mówić. A jeśli ktokolwiek cię tak nazwie, to ode mnie oberwie. Rozumiesz, Księżniczko? - musnął subtelnie jej wargi. Ona spragniona jego dotyku oddała zachłannie pocałunek. Wsunęła do jego buzi język. Tam znalazła wsparcie. Ale dziś nie walczyli. Dziś tańczyli piękny taniec. Taniec miłości...
- A teraz wyjdź - oderwała się od niego zagryzając wargi.
- Ale... - jęknnął mocniej ją tuląc. Odepchnęła go lekko i musnęła delikatnie usta chłopaka. Łzy spływały po jej policzkach jedna po drugiej.
- Tu nie chodzi o to, co mi powiedziałeś. Ja zwyczajnie nie jestem ciebie warta. Ty jesteś wspaniały i wyjątkowy. A ja? Jestem zwykłą szmatą. Nie, Tom... Tak nie może być. Ja i ty nie powinniśmy być razem - mówiła to wszystko ze ściśniętym gardłem. Wstała z jego kolan, a widząc trzesące się ramiona Toma załkała cicho. On płakał. Przez nią. Zamknęła oczy nie mogąc na to patrzeć. Poczuła przyjemne ciepło oraz ręce chłopaka oplatujące ją szczelnie. Położył podbródek na czubku jej głowy i szlochał cicho.
- To nie prawda - wyjąkał - Nie jesteś szmatą. Charlotte... nie rób mi tego - mocniej ja obiął. Czuł każdą jej kość. Musnął jej rozgrzane czoło.
- Przepraszam - wyszeptała i wyrwała się z jego objęć. Stanęła tyłem, aby na niego nie patrzeć - Wyjdź teraz, póki nie patrzę. Potem sama cię wyrzucę - powiedziała spokojnym i opanowanym głosem, choć w środku krzyczała. Była jednak świetną aktorką. I temu nikt zaprzeczyć nie mógł.
Po tatusiu, słońce, po tatusiu...
Tom spojrzał na tył jej sylwetki i nie wiedział co robić. W końcu zdecydował. Wycofał się z domu. Spojrzał ostatni raz na drzwi od posiadłości Hoffmann'ówny i zamknął oczy. W tej chwili blondynka rozpłakała się jak małe dziecko. Opadła na połogę i głowę położyła na kanapie. Czuła się okropnie. Właśnie wygoniła ze swojego domu właściciela jej serca...
Panie Boże... A czy ja mogę ją tak walnąć w ten głupi, blond łeb? Dlaczego nie? A... tam... przesadza Bóg. Dobra, dobra... już nic nie mówię... Taaa. ciekawe jak mi to wyjdzie, ok, ale nic...
***
Za błędy jeszcze raz przepraszam.
Na Mii nowa notka pojawi się niedługo.
Kocham < 3

charlotte-hoffmann 26/01/2009 21:58:18 [Powrót] Komentuj

carol

http://twopassions-onelove.blog4u.pl
data: 11/03/2009 21:01:11
zalogowany
IP: zalogowany
pamiętam ze dawno czytałam tą notke a tu prosze, nie skomentowałam nawet ;o o niedobra ja! ;)

więc eh no i o. aż nie wiem co powiedzieć. że niby co, ze już niby nie "ONI" ?? tylko 'ona' i 'on'... daleko od siebie, zupełnie jakby nic nigdy sie nie działo??... nie chce sobie tego nawet wyobrażac :(


nowa notka u mnie ;)) "14. &#8222;Normalnie Armagedon, ostateczna zagłada!&#8221;

`- Będę dziś spał na fotelu.- powiedział nie odwracając się, a potem wyszedł, wpuszczając do wnętrza domku podmuchy zimnego wiatru.
A ja, przez bardzo krótką chwilę, tak bardzo chciałam go zatrzymać...`

zapraszam złotko ;**
blackplants

http://blackplants.blog4u.pl
data: 4/03/2009 18:40:11
zalogowany
IP: zalogowany
pojawiła się u mnie notka informacyjna...
:*
Kathi

http://my-story-th.blog4u.pl
data: 22/02/2009 23:23:09
zalogowany
IP: zalogowany
ZAKOCHAŁAM SIĘ W TWOIM OPO!!! Cudowny stosunek! W końcu jakiś normalny blog z opem! Dodaję do ulubionych! Nie ma bata! Przy okazji zapraszam do siebie na http://my-story-th.blog4u.pl dopiero zaczęłam to opo, ale też nie będzie święte ;]. Pozdrawiam ;P
the-perfekt-life

http://the-perfekt-life.blog4u.pl
data: 10/02/2009 15:04:41
zalogowany
IP: zalogowany
Byłam bym bardzo wdzięczna :D
the-perfekt-life

http://the-perfekt-life.blog4u.pl
data: 9/02/2009 15:07:59
zalogowany
IP: zalogowany
Z niecierpliwością czekam na nowe cześci :DPozdrawiwam
Insistente

brak www
data: 7/02/2009 15:13:29
host-89-228-243-47.kalisz.mm.pl
IP: 89.228.243.47
Witaj. Pojawił się III rozdział na www.agnes-and-tokio-hotel.blog4u.pl
mam nadzieję że Ci się spodoba i wyrazisz szczerą opinię. Pozdrawiam. Insistente ;**
Ka.

brak www
data: 4/02/2009 15:22:10
awz64.neoplus.adsl.tpnet.pl
IP: 83.27.85.64
Nie wierzę, że oni wytrzymaliby bez siebie...
Przyznam, że czasem ich związek i zachwanie mnie irytuje, ale... są dla siebie stworzeni. Chyba nie pozwolą, aby jakieś bezmyślnie wypowiedziane słowa zniszczyły ich miłość?
Boże, mam dzisiaj okropny dzień nie umiem napisać nic, co by wyraziło moją opinię na temat tych odcinków. Jednak mimo wszystko podobało mi się, szkoda tylko, że tak wyszło z tym przyznawaniem się do zdrad... mam nadzieję, że się ułoży :D Ja zawsze jestem dobrej myśli... ;p
pozdrawiam ;*
Insistente

brak www
data: 1/02/2009 14:42:54
host-89-228-243-47.kalisz.mm.pl
IP: 89.228.243.47
II rozdział na agnes-and-tokio-hotel.blog4u.pl
zapraszam serdecznie ;]
miss-hudson

brak www
data: 31/01/2009 22:09:19
brak hosta
IP: 195.117.70.253
wow. Nie jestem w stanie opisać tego co czuje. To było.. świetne. Szczere.
Uwielbiamm ;***
Insistente

brak www
data: 30/01/2009 19:05:18
host-89-228-243-47.kalisz.mm.pl
IP: 89.228.243.47
witaj ^^ zaraz przeczytam od początku opowiadanie ;]
dodałam do ulubionych :)
pozdrawiam ;**
i informuj mnie o niusach okej ?

Podstrona: *1* / 2